Trwają problemy z płynnością giełdy kryptowalut Zondacrypto, której klienci stracili dostęp do swoich środków. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura. Rząd dwukrotnie przygotował ustawę o rynku kryptowalut, jednak za każdym razem przepisy zostały zawetowane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Ustawy wprowadzały środki nadzorcze, mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom. Zdaniem kancelarii prezydenta przepisy były zbyt restrykcyjne.
Koalicja rządząca winą za obecną sytuację wokół Zondacrypto obarcza Pałac Prezydencki. Wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat podkreśliła w środę w Sejmie, że zachowanie Karola Nawrockiego jest dla niej "niezrozumiałe". - Mnie nieustająco dziwi postawa Pałacu Prezydenckiego w różnych sprawach, w ogóle dotyczących bezpieczeństwa Polski, a tutaj dotyczących bezpieczeństwa finansowego Polaków i jakiejś zgody na szarą strefę - powiedziała.
Podobnie ocenił sprawę marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który winą wprost obarcza głowę państwa. - Przez decyzję pana prezydenta Nawrockiego prawdopodobnie ludzie tracą około pół miliarda złotych. Mogliśmy tego uniknąć, szczególnie jeżelibyśmy to zrobili w terminie pierwszym - powiedział w Sejmie.
Jak dodał, "to, co rozsądnego zrobił rząd (...) to żeśmy przynajmniej poinformowali tych ludzi, którzy między innymi w tej firmie powkładali swoje pieniądze, że istnieje potencjalnie możliwość zagrożenia". - Na naszych oczach ci ludzie tracą środki. Panie prezydencie Nawrocki, przez pana, żeby była jasność, przez pana - zwrócił się do Nawrockiego.
"Nie chodziło o rozwiązanie tej sprawy"
Inaczej sprawę widzi poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. W jego ocenie rządzący nie wykazali wystarczającej woli współpracy z prezydentem po jego pierwszym wecie do ustawy. - Chodziło o to, żeby nie zakazać tego rodzaju działalności w Polsce, a tak naprawdę wysokość opłat do tego prowadziła - przekonuje Kuźmiuk.
W jego ocenie "gdyby rządzący chcieli przynajmniej najważniejsze uwagi uwzględnić, choćby tą, o której mówi, to wszystko to było w zastrzeżeniach przy pierwszym wecie". - Fakt, że to nie zostało uwzględnione, a rząd przedłożył projekt po raz drugi, bez zmiany nawet kropki i przecinka, jest dobitnym dowodem na to, że nie chodziło o rozwiązanie tej sprawy - powiedział.
Tymczasem we wtorek w TVN24 minister finansów zapowiedział, że rząd pracuje nad trzecią wersją ustawy. Podkreślił jednak, że w wielu aspektach będzie ona powielać założenia dwóch zawetowanych przez Nawrockiego projektów. - Nie widzę powodu, żeby zmieniać istotne punkty naszej ustawy, bo żaden z argumentów podniesionych przez pana prezydenta moim zdaniem nie jest argumentem merytorycznym - mówił minister Andrzej Domański.
"Ci klienci powinni iść pod biura PiS-u teraz"
Z kolei Zbigniew Konwiński z KO porównał obecną postawę Prawa i Sprawiedliwości i prezydenta do tej sprzed 15 lat, gdy ówczesny rząd PO-PSL wprowadzał większą kontrolę nad SKOK-ami. - Wtedy też opowiadali, że to jest ingerencja niepotrzebna w rynek, że Polacy chcą sami decydować, co robią ze swoimi oszczędnościami. Wiemy, jak to się skończyło i z krypto jest dokładnie to samo - powiedział.
Przypomniał, że podpis prezydenta pod ustawą o kryptowalutach dałby Komisji Nadzoru Finansowego dodatkowe narzędzia, "chociażby informowanie uczestników tego rynku z wyprzedzeniem". - KNF mógłby informować o tym, jakie są problemy, z jakim to się ryzykiem wiąże. Myślę, że wielu z tych klientów, uczestników tego rynku nie miało pełnej świadomości, z jakim to się ryzykiem wiąże - mówił.
Jak dodał, "PiS, Konfederacja i pan prezydent swoimi działaniami przyczynili się między innymi do problemów tych klientów i ci klienci powinni iść pod biura PiS-u teraz".
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Albert Zawada