Ks. Lemański o zamknięciu kościoła: nie zrobiłem niczego, co by uzasadniało taką karę

Ks. Lemański uważa, że decyzja o zamknięciu kościoła dotknie parafian
Ks. Lemański uważa, że decyzja o zamknięciu kościoła dotknie parafian
Źródło: TVN 24

- Nie zrobiłem niczego, co by uzasadniało taką karę dla parafii w Jasienicy, jak zamknięcie kościoła przez kurię warszawsko-praską - oświadczył ks. Wojciech Lemański. Podkreślił, że "ludzi dotkniętych tą decyzją będzie całe mnóstwo i nie wie czym oni na to zasłużyli".

Jak ogłosiła kuria, od wtorku kościół parafialny w Jasienicy (woj. mazowieckie) pozostanie zamknięty. Kuria podjęła tę decyzję "w trosce o bezpieczeństwo wiernych uczestniczących w liturgii oraz w celu uchronienia przed profanacją sakramentów świętych i świątyni".

- Ludzi dotkniętych tą decyzją będzie całe mnóstwo, czym oni na to zasłużyli - nie wiem - powiedział ks. Lemański, który w ub.r. został usunięty z probostwa przez ordynariusza abp. Henryka Hosera.- Ja ze swej strony nie zrobiłem nic takiego, co by na taką karę dla parafii, za moje czyny, zasługiwało - dodał.

Uzasadnienie decyzji o zamknięciu kościoła uznał za "nieprawdziwe", a samą decyzję za "bardzo przykrą dla parafian".

"Wyszedłem bez słowa"

Ksiądz powiedział, że w marcu dostał z kurii dekret nakazujący mu opuszczenie do 28 marca pomieszczeń udostępnionych mu na plebanii w Jasienicy. Wykonał to w terminie, a administrator parafii napisał w protokole, że nie zgłasza żadnych pretensji.

- 12 kwietnia dostałem drugi dekret: że mam się powstrzymać od sprawowania Eucharystii w parafii w Jasienicy, gdzie od sierpnia ub.r. odprawiałem w każdą niedzielę mszę św. o godz. 8 - dodał ks. Lemański. W Niedzielę Palmową przyjechał do parafii na mszę o godz. 8.

- Administrator kazał mi wyjść, wyszedłem z kościoła bez słowa - relacjonował ks. Lemański.Dodał, że jak ludzie zobaczyli, że wyszedł, to wielu z nich także opuściło kościół, według niego nie była to "garstka". - Krzyczeli jakieś hasła, udało mi się ich na schodach kościoła uspokoić - powiedział ksiądz. Dodał, że udał się wtedy z powrotem do Tłuszcza, gdzie mieszka.Ks. Lemański poinformował, że przedstawiciele parafii byli w poniedziałek u księdza biskupa i "nie wrócili od niego z minorowymi minami, mówili, że spotkanie było bardzo konstruktywne". - A od poniedziałku chyba nic się nie wydarzyło w parafii - dodał.

Zamknięty do odwołania

"Kuria Biskupia Warszawsko-Praska z głębokim bólem informuje, że w związku z wydarzeniami, które miały miejsce w parafii Narodzenia Pańskiego w Jasienicy, kościół parafialny pozostanie zamknięty od dnia dzisiejszego, tj. 15 kwietnia 2014, do odwołania" - poinformował we wtorek rzecznik prasowy Diecezji Warszawsko-Praskiej Mateusz Dzieduszycki.Dodał, że nabożeństwa sprawowane w Niedzielę Palmową były wielokrotnie zakłócane przez "nieliczną grupę osób".

"Wiernym uniemożliwiano uczestnictwo w liturgii" - podkreślił.

Kuria z głęboką troską duszpasterską prosi "wszystkich ludzi dobrej woli o otoczenie żywą modlitwą całej wspólnoty parafialnej". Parafian z Jasienicy zachęcono do udziału w liturgii Świąt Paschalnych w sąsiednich parafiach.

Materiał "Faktów" TVN z 19 listopada 2013 r.

19.11.2013 | Parafianie z Jasienicy chcą powrotu ks. Lemańskiego

19.11.2013 | Parafianie z Jasienicy chcą powrotu ks. Lemańskiego

Autor: MAC\mtom\kwoj / Źródło: PAP

Czytaj także: