Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz potwierdził w poniedziałek, że prezydent USA Donald Trump zaprosił prezydenta Karola Nawrockiego do Rady Pokoju. Prezydencki minister nie przesądził, czy Nawrocki przyjął zaproszenie. - Co do finalnych decyzji proszę pozwolić, aby najpierw strona amerykańska poznała odpowiedź prezydenta RP - powiedział.
W poniedziałek Kreml poinformował, że zaproszenie dostał też przywódca Rosji Władimir Putin. Według agencji AFP podobne otrzymali liderzy około 60 krajów.
Gawkowski: to nie jest dobre, żeby polski prezydent siadał przy stole z Łukaszenką czy Putinem
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski został zapytany w "Faktach po Faktach", czy zaproszenie dla Nawrockiego powinno zostać odrzucone, czy przyjęte.
- Jak myślę sobie o tym, że polski prezydent siedziałby przy stole z takim bandytą jak Putin, to pukam się w głowę i nie wierzę, że przyszłoby komuś do głowy, żeby na to pozwolić - powiedział.
Jak ocenił, "na pewno to nie jest dobre, żeby z Łukaszenką czy z Putinem polski prezydent siadał przy jakimkolwiek stole".
Gawkowski zaznaczył, że "nie chce mówić, jak będzie ostatecznie decydowała Polska w tej sprawie, bo nie zna warunków tego zaproszenia, oprócz doniesień medialnych".
Wspomniał o wpisie, jaki opublikował premier Donald Tusk. "Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm" - napisał szef rządu. Jak dodał, "rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego". "I nikomu nie damy się rozegrać" - zapewnił.
- Dla mnie, też dla człowieka lewicy w rządzie, usiąść koło Putina, który napadł na Ukrainę i niszczy pokój w Europie, to by było zerwanie z jakąkolwiek polską racją stanu, która była budowana przez ostatnie lata - skwitował Gawkowski.
Rada Pokoju ma przede wszystkim nadzorować realizację planu pokojowego Trumpa dla Strefy Gazy, ale nie jest wykluczone, że zajmie się też innymi konfliktami międzynarodowymi, w tym wojną w Ukrainie i sytuacją w Wenezueli. Na czele tego gremium ma stać sam Trump, a według doniesień mediów stałe członkostwo ma kosztować ponad miliard dolarów.
Gawkowski o obowiązkowej edukacji cyfrowej w szkole
Gawkowski odniósł się do zapowiedzi, że klub Koalicji Obywatelskiej do końca lutego ma przygotować projekt ustawy ograniczającej możliwość korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do ukończenia 15. roku życia. Roman Giertych mówił, że za ograniczenie dostępu dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych mają odpowiadać platformy społecznościowe.
Zdaniem Gawkowskiego" powinniśmy się trzymać na dzisiaj wieku 13 lat i ten wiek rzeczywiście wdrożyć". - Bo dzisiaj jest taka zasada. Dzieci do 13. roku życia nie powinny mieć social mediów, a to rodzice i opiekunowie zakładają dzieciakom najczęściej, bądź im pozwalają mieć social media w wieku 9, 10, 11 lat. Najczęściej 10 lat. I to jest w Polsce problem - ocenił minister.
Gawkowski jest za tym, "żebyśmy przymusili platformy", by "nie pozwalały na to, żeby dzieciaki miały dostęp do social mediów do 13 roku życia". - Ja bym chciał, żeby w Polsce prawo, które już jest, było egzekwowane - dodał.
Mówił, że chciałby w szkołach obowiązkowej edukacji cyfrowej, "opowiadającej o tym, jakie są zagrożenia, co się dzieje, kiedy zakładać (konta - red.), kiedy nie zakładać".
Autorka/Autor: js/lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Leszek Szymański