W Mielenku Drawskim w województwie zachodniopomorskim rodzice znaleźli sposób na ograniczenie korzystania z telefonów w szkole, inspirując się pomysłem z Wielkiej Brytanii. Pomogli w tym nauczyciele.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" w TVN24+ >>>
- Gdy wchodzimy do szkoły, mamy specjalne saszetki, otwieramy je takim specjalnym magnesem (...), chowamy telefon, jakiś zegarek, jeśli mamy - opowiada Antonina Mamzer, uczennica 6. klasy szkoły podstawowej. - Na początku, wiadomo, byliśmy trochę oburzeni, ale po czasie się przyzwyczailiśmy - dodaje.
Po lekcjach saszetki są odblokowywane, a sprzęt znów jest w zasięgu właścicieli. - Myślę, że jest to świetne rozwiązanie, bo zaoszczędza dużo czasu. Nie trzeba żmudnie chodzić do sekretariatu - wskazuje inny szóstoklasista, Robert Grabowski.
- Skupiamy się bardziej na tym, co robimy, a nie na telefonie. Budujemy między sobą relacje - uzupełnia Hania Wojtaś.
Jak mówi dyrektorka Szkoły Podstawowej im. Orła Białego w Mielenku, "to jest taki mini detoks dla tych, którzy korzystają nadmiernie z telefonu i scrollują bez przerwy, szukając czegoś". - Korytarze wypełniły się gwarem, jest głośno, jest śmiesznie - wskazuje.
Telefony są w naszych czasach niezbędne. Jednak, jak mówią eksperci, problem pojawia się, gdy są używane kompulsywnie. - Media społecznościowe są wręcz naszpikowane różnego rodzaju mechanizmami uzależnienia. Ilość czasu ekranowego, wpływa na to, jak młodzież czuje się psychicznie - podkreśla dr Maciej Dębski z Fundacji Dbam o Mój Zasięg.
Pierwszy kategoryczny krok w ograniczeniu dostępu do mediów społecznościowych dla młodych ludzi wykonała Australia. Od grudnia taki zakaz dotyczy tam osób do 16, roku życia, a zablokowanych zostało ponad pół miliona kont młodych osób. Podobne prace toczą się w Danii i Francji, ale też w Polsce. Koalicja Obywatelska przygotowuje projekt zmian, który ma być gotowy pod koniec lutego.
- Projekt będzie wzorowany na tym, co jest w Australii. (...) Z różnicą, że my uważamy, że 15. rok życia to jest rok, który istnieje już w polskich przepisach prawa i jest momentem, w którym młody człowiek może trochę więcej - mówi ministra edukacji Barbara Nowacka. Jej zdaniem "do 15. roku życia dzieci nie powinny korzystać z mediów społecznościowych".
Obowiązek weryfikacji wieku użytkowników ma leżeć po stronie właścicieli platform społecznościowych. Jeśli zabezpieczenia nie będą działały, przewidziane będą kary.
Czy projekt uzyska większość?
- W świecie cyfrowym nie ma żadnych regulacji. Krzywda seksualna, która dzieje się dzieciom, krzywda psychiczna - nikt nie ponosi za nią konsekwencji poza dziećmi i rodzicami - mówi posłanka KO Monika Rosa.
Nie wiadomo jednak, czy projekt zmian w zakresie mediów społecznościowych spotka się z ponadpartyjną zgodą.
- Jestem absolutnie za tym, żeby kontrolować media społecznościowe, jeśli chodzi o zagrożenia, które generują dla młodych ludzi. Ale dopiero jak zobaczę projekt, będę mógł się wypowiedzieć. Bo na razie działania, jakie podejmuje Koalicja Obywatelska, można sprowadzić do prób cenzurowania internetu i oponentów politycznych - ocenia europoseł PiS Michał Dworczyk.
Ministerstwo Cyfryzacji pracuje już nad stroną techniczną. Jak mówi wiceminister Dariusz Standerski, "będzie możliwe udostępnienie tylko tej jednej konkretnej informacji - czy właściciel portfela (tożsamości cyfrowej, który pozwala na udostępnianie danych - przyp. red.) ma więcej czy mniej niż 13., 14. czy 18 lat".
Rozwiązania miałyby wejść w życie pod koniec roku.