- O 14-letniej dziewczynce i jej mamie, które odkryły, że w internecie krąży intymny wizerunek stworzony bez zgody dziecka.
- To nie jest jednostkowa historia i może dotknąć każdego z nas.
- Pokazujemy, dlaczego w takich sytuacjach prawo nie chroni wystarczająco twoich córek, żony ani przyjaciółek, jak wygląda bezradność rodziców w starciu z instytucjami oraz co dziś - mimo luk w przepisach - można zrobić, gdy krzywda dzieje się online.
- Nasi eksperci wskazują, jak prawo musi się zmienić, by nadążyć za rzeczywistością - w szczególności technologią deepfake.
"Nie wiem, kim ty jesteś, ale czemu publikujesz takie rzeczy bez mojej zgody. Bo to jest mój pokój i moja twarz, ale ciało nie moje" - pisze Asia*, lat 14.
Jest wieczór, a ona siedzi sama w swoim pokoju. W tym samym, który widzi na zdjęciu zamieszczonym na Instagramie. Na fotografii, którą ktoś zamieścił w sieci, ma założone okulary przeciwsłoneczne i czapkę z daszkiem, ale bez problemu można rozpoznać jej twarz. Jest zupełnie naga. Ale to nie jej ciało.
"Nie wiem jakim cudem stworzyłeś to, ale to można zgłosić, to jest karane" - pisze dalej do autora profilu, na którym ukazało się zdjęcie.
Szybko dostaje odpowiedź.
"Pozdro" - pisze anonimowy autor deepfaka.
Asia nie zdąży odpisać, gdy widzi kolejną wiadomość:
"Latasz po całym necie już".
Asia
Początek lata, kilka dni temu zaczęły się wakacje, jest rok 2024. Asia skończyła właśnie ósmą klasę w jednej ze szczecińskich podstawówek. Niedługo dowie się, w którym liceum będzie uczyła się od września. Ale teraz dostaje wiadomość od koleżanki… klika w link, widzi zdjęcie i tej nocy zasnąć już nie może. Płacze, ale jest przecież środek nocy, nie chce budzić mamy. W samotności cierpi do rana. Gdy jej mama Elżbieta* wstała, dopiero dowiedziała się, co działo się w pokoju obok. I w internecie.