Kiedy się dowiemy, co robiła ABW po 10 IV? "Sądzę, że nigdy"

Kiedy się dowiemy, co robiła ABW po 10 IV? "Sądzę, że nigdy"
Kiedy się dowiemy, co robiła ABW po 10 IV? "Sądzę, że nigdy"
Źródło: TVN24

Czy kiedyś dowiemy się, co tak naprawdę robiły służby Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego tuż po katastrofie smoleńskiej? Raczej nie, twierdzi gen. Gromosław Czempiński, były szef Urzędu Ochrony Państwa. I tłumaczy również, że służby są najbardziej doświadczone w tego typu sytuacjach i w pierwszej chwili po katastrofie mogą zebrać najwięcej informacji. - Chodziło o to, by w momencie szoku, również dla strony rosyjskiej, zdobyć jak najwięcej informacji - mówi generał.

Formalnie służby zaczęły w sprawie katastrofy smoleńskiej działać dwie godziny po tragedii od narady w Centrum Antyterrorystycznym. Centrum to zostało powołane, by działać 24 godziny na dobę i jest zbiorem wszystkich służb, czyli jest najlepszym miejscem by zacząć działać, wyznaczać zadania i analizować informacje. To z Centrum wydano rozkaz nawiązania kontaktu z oficerem łącznikowym rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. - Służby są najbardziej doświadczone w tego typu sytuacjach i w pierwszej chwili po katastrofie mogą zebrać najwięcej informacji - mówi gen. Gromosław Czempiński i dodaje, że "chodzi o to, by w momencie szoku, również dla strony rosyjskiej zdobyć jak najwięcej informacji".

Rządowy zespół wykrył zainfekowany e-mail

Oficerowie ABW wylecieli do Smoleńska, działali współpracując z prokuraturą. Tego samego dnia, w namiotach na miejscu katastrofy uczestniczyli w sztabie kryzysowym, a obok, gdzie doszło do zderzenia z ziemią poszukiwali i zabezpieczali urządzenia dokumenty i dowody. Na zlecenie prokuratury dzień po tragedii ABW zbierała i zabezpieczała od rodzin ofiar próbki DNA. Dzień później funkcjonariusze przewieźli je do Moskwy. Tego samego dnia w Warszawie rządowy zespół CERT wykrył zainfekowany e-mail. Dwa dni później pojawił się kolejny wirus wykorzystujący w nazwie katastrofę - jego otwarcie mogło powodować utratę danych lub zdalne przejęcie komputera. - Często w takich przypadkach znajdują się ludzie, rzadziej służby i korzystają z tego typu okazji, by powstało jeszcze większe zamieszanie, choć nie chce mi się wierzyć, by były to przy takiej tragedii obce służby - twierdzi gen. Gromosław Czempiński, były szef Urzędu Ochrony Państwa.

"Nigdy nie dowiemy, co robiła ABW"

Raport z działalności ABW w 2010 roku przedstawiono na specjalnej konferencji prasowej. Katastrofie poświęcono 3,5 strony, bo ponoć tylko tyle można było napisać oficjalnie. Gen. Czempiński pytany o to, po ilu latach dowiemy się co tak naprawdę robiła ABW, odpowiada wprost: - Sądzę, że nigdy.

ant\mtom\k

Źródło: tvn24

Czytaj także: