W powtórzonej w sobotę drugiej turze mierzyły się: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz - ministra funduszy i polityki regionalnej oraz dotychczasowa pierwsza wiceprzewodnicząca Polski 2050 oraz Paulina Hennig-Kloska - ministra klimatu i środowiska oraz jedna z wiceprzewodniczących ugrupowania.
Pełczyńska-Nałęcz zdobyła 350 głosów, a jej rywalka - 309.
Uprawnionych do głosowania było około 800 działaczy z całej Polski. Internetowe głosowanie trwało od godziny 16 do 22. By uniknąć błędów z głosowania przeprowadzonego 12 stycznia, zdecydowano się na użycie innego systemu informatycznego.
W sobotę wieczorem Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odniosła się do wyników głosowania we wpisie na X. Podziękowała za okazane zaufanie i frekwencję. "Poprowadzę nas do przodu z wizją i odwagą" - napisała.
Unieważniona druga tura
Pierwotnie druga tura wyborów na przewodniczącego Polski 2050, w której zmierzyły się Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska, odbyła się 12 stycznia. Trwające do godziny 22 głosowanie, które przeprowadzono online, unieważniono z powodu problemów technicznych. Decyzję o powtórzeniu drugiej tury wyborów podjęła w poniedziałek 19 stycznia Rada Krajowa Polski 2050. Na stole była też druga opcja - rozpisania wyborów od nowa. Ten wariant umożliwiłby start nowym kandydatom, między innymi obecnemu liderowi partii Szymonowi Hołowni, który nie wykluczał swojego startu w takiej sytuacji. Propozycja ta nie zyskała jednak poparcia - podobnie jak pomysł, by Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska zostały współprzewodniczącymi partii.
Chaos w partii
Wydarzenia związane z wyborami w Polsce 2050 były szeroko komentowane w mediach. Odnosili się do nich między innymi liderzy partii tworzących koalicję rządzącą. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) życzył koalicjantom, "żeby opanowali tę sytuację". Podkreślił, że "bez Szymona Hołowni nie ma Polski 2050". Dodał, że to obecny przewodniczący "wprowadził te wszystkie osoby do parlamentu, do rządu".
O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni w pierwszej turze wyborów ubiegało się pięcioro jej członków - oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski byli to także parlamentarzyści - Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk. Hołownia, obecny lider i założyciel Polski 2050, we wrześniu ubiegłego roku poinformował, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii.
Ale już w styczniu, w obliczu zamieszania wokół procesu wyborczego, zmienił postawę i sugerował, że mógłby ponownie ubiegać się o szefowanie partii. - Nie chcę teraz przed wami zagrać figury: "tatuś wrócił" (...). Natomiast chcę jasno i wyraźnie powiedzieć, że ja jestem. Ja się nigdzie nie ukrywam, nie uciekłem, nie zaszyłem. Jestem - mówił krótko po unieważnionej drugiej turze wyborów w połowie stycznia.
W ostatnich dniach, wobec pogłębiających się sporów, Hołownia zagroził wyjściem z partii i mówił, że razem z nim może to zrobić "znaczna grupa".
Poprzednio władze ugrupowania zostały wybrane na początku 2023 roku na trzy lata, w styczniu minęła więc ich kadencja i trzeba było zorganizować wybory zarówno przewodniczącego, jak i Rady Krajowej.
Autorka/Autor: mjz/kab
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Radek Pietruszka/PAP