Postanowienie sądu zapadło w piątek na niejawnym posiedzeniu z udziałem prokuratora i Bąkiewicza, nie było na nim jego adwokatów.
- Sąd po rozważeniu wszystkich argumentów, zbadaniu sprawy uznał, że były przesłanki ogólne do zastosowania środków zapobiegawczych, ponieważ jest wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów. Natomiast nie zostały spełnione przesłanki szczególne, to znaczy - nie ma obawy ucieczki i ukrywania się podejrzanego – powiedziała sędzia Barańska-Małuszek.
Zarzuty dla Bąkiewicza
Od sierpnia ubiegłego roku, czyli postawienia Bąkiewiczowi pierwszych zarzutów przez gorzowską prokuraturę okręgową, obowiązywał go dozór policji, obowiązek informowania o opuszczaniu miejsca pobytu i zakaz zbliżania się do polsko-niemieckich przejść granicznych na odległość mniejszą niż kilometr. Jego obrońcy złożyli wówczas zażalenie na te środki.
Gorzowski sąd miał rozpatrzyć zażalenie 5 grudnia 2025 roku, ale nie doszło do tego, gdyż adwokaci Bąkiewicza złożyli wnioski formalne o wyłączenie sędziego, który miał rozpoznać złożone zażalenie oraz o powołanie do rozpoznania zażalenia zespołu trzech sędziów.
- Nie uwzględniono tych wniosków, nie było żadnych podstaw do tego, żeby zmieniać skład - powiedziała w piątek sędzia Barańska-Małuszek.
Bąkiewicz: to był rodzaj represji
- Prawie pół roku stosowano wobec mnie środki zapobiegawcze, które zastosowane być nie powinny. Powtórzę jeszcze raz, uważam, że to był rodzaj represji, ograniczenia mojej wolności, swobody poruszania się - powiedział po wyjściu z sali rozpraw Robert Bąkiewicz. - Uważam dalej, że w postępowaniu prokuratury nie ma żadnych podstaw zasadniczych w stosowaniu wobec mnie nie tylko tych represji, ale również do zarzutów, które będzie rozstrzygał niebawem sąd - mówił Bąkiewicz.
Akt oskarżenia
31 grudnia Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała do Sądu Rejonowego w Słubicach akt oskarżenia przeciwko Bąkiewiczowi.
Został on oskarżony o znieważenie 29 czerwca 2025 roku na granicy w Słubicach (Lubuskie) czworga funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej, nazywając ich zdrajcami. Prokurator zarzucił mu także pomówienie tego samego dnia funkcjonariuszki SG poprzez umieszczenie na portalu X wpisu zawierającego jej wizerunek oraz stwierdzenia mogące poniżyć ją w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania.
Kolejny zarzut dotyczy pomówienia 3 lipca ubiegłego roku różnych grup osób o postępowanie mogące poniżyć je w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia służby i wykonywania zawodu poprzez zamieszczenie na portalu X postu zawierającego między innymi stwierdzenia, że te grupy osób "sprzedają i zdradzają Polskę".
Nawoływanie do nienawiści
Bąkiewiczowi prokurator zarzucił również nawoływanie od 19 czerwca 2025 roku do 18 lipca 2025 roku do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych poprzez zamieszczanie w swoich postach na portalu internetowym X oraz w udzielanych wywiadach na portalu YouTube wypowiedzi wzbudzających i nasilających u ich odbiorców uczucia silnej niechęci i wrogości wobec osób narodowości niemieckiej oraz imigrantów.
Bąkiewicz nie przyznał się do zarzutów. Za zarzucone mu przestępstwa grozi grzywna, ograniczenie wolności albo od roku do trzech lat więzienia.
Ruch Obrony Granic
Podobnie jak podczas poprzednich wizyt Bąkiewicza w gorzowskiej prokuraturze czy sądzie, w piątek w sądzie rejonowym przy ulicy Chopina stawiło się kilkudziesięciu jego zwolenników z samozwańczego Ruchu Obrony Granic.
Robert Bąkiewicz jest działaczem środowisk narodowych, na granicy polsko-niemieckiej pojawiał się w ramach tzw. patroli obywatelskich. Powołał także wspomniany Ruch Obrony Granic.