W ubiegłym tygodniu prezydent Karol Nawrocki po raz pierwszy wręczył nominacje profesorskie. Na liście nominatów nie znalazł się jednak dr hab. Michała Bilewicza, który siedem lat czeka na wręczenie nominacji profesorskiej. Podobnie prezydent w przeszłości odmawiał wręczenia nominacji oficerskich funkcjonariuszom służb specjalnych czy mianowania nowych sędziów.
Profesor Łętowska o "prerogatywach" i "kompetencjach" prezydenta
Prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku i była Rzeczniczka Praw Obywatelskich w "Faktach po Faktach" podkreśliła, że "każde z tych wielu 'nie' jest inną sytuacją". - Z kancelarii prezydenta płynie jednakowy przekaz, który ma zasugerować, że we wszystkich wypadkach, kiedy prezydent ma zdziałać jakiś akt urzędowy, jest sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem - dodała.
Zwróciła przy tym uwagę, że uprawnienia prezydenta dzielą się na "prerogatywy" - na podstawie których prezydent może podejmować decyzje samodzielnie - oraz "kompetencje", do których potrzebuje wcześniejszych lub późniejszych działań innych aktorów politycznych.
- Nominacje profesorskie są wyrazem kompetencji prezydenta, ale nie są prerogatywą - stwierdziła.
Jak dodała, Bilewicz uzyskał korzystny dla niego wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, ponieważ zwrócił się do sądu, wskazując na "bezczynność" poprzedniego prezydenta Andrzeja Dudy w jego sprawie.
Prof. Łętowska wywiodła, że na podstawie praw o postępowaniu przed sądami administracyjnymi można zaskarżyć "bezczynność" organu do sądu, jeżeli ten nie stosuje się do poprzednich postanowień sądowych. - Najpierw trzeba wezwać (organ - red.) do wykonania (wyroku - red.), a później znowu złożyć wniosek do sądu administracyjnego i ten sąd - jeżeli nie wykonuje się wyroku z powodu bezczynności - może wymierzyć grzywnę - tłumaczyła.
- Jeżeli wobec tego nie wykonuje się wyroku naczelnego sądu, to wtedy można obłożyć organ niedziałający grzywną. Takie przypadki w wypadku ministrów zapadały w naszym systemie. Nigdy jeszcze w wypadku kancelarii prezydenta (...). Jest taki przepis i trzeba go - powiedzmy delikatnie - przetestować - powiedziała prof. Łętowska.
Siedem lat starań o tytuł naukowy
Dr hab. Michał Bilewicz to profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. Jego badania dotyczą m.in. postaw antysemickich w polskim społeczeństwie, uprzedzeń i mowy nienawiści.
Dla Bilewicza droga do profesury rozpoczęła się w styczniu 2018 roku, kiedy to Rada Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego rozpoczęła postępowanie o nadanie mu tytułu naukowego. Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów (obecnie jest to już Rada Doskonałości Naukowej) powołała pięcioro recenzentów, którzy wystawili Bilewiczowi pozytywne recenzje. Wniosek komisji o nadanie Bilewiczowi tytułu profesora trafił do kancelarii prezydenta 15 stycznia 2019 roku.
Po latach oczekiwania na nominację Bilewicz poskarżył się do sądu administracyjnego na "przewlekłość postępowania". 15 października 2024 r. Naczelny Sąd Administracyjny przyznał Bilewiczowi rację w sporze z prezydentem Andrzejem Dudą. Była to już ostatnia instancja. Ówczesny prezydent miał miesiąc na rozpatrzenie decyzji NSA, ale nominacji profesorskiej dla Bilewicza nie podpisał.
W maju ubiegłego roku, w wywiadzie dla Kanału Zero, Andrzej Duda mówił, że jego zdaniem Bilewicz prowadzi "wątpliwie naukową działalność, po prostu działalność antypolską, oczernia Polskę i Polaków", a proces jego kwalifikacji profesorskiej był w "ogromnym stopniu pozbawiony obiektywizmu".
- Trudno mi to skomentować - oświadczył już w styczniu dr hab. Bilewicz po tym, jak nie znalazł się na liście nominatów. Dodał, że brak nominacji oznaczać może, że "kolejny Prezydent RP stawia się ponad prawem i nie wykonuje jednoznacznego wyroku NSA".
Autorka/Autor: Sebastian Zakrzewski/kg
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Radek Pietruszka