Polska

Kijowski: chcą stworzyć nowego homo sovieticus

Polska

Lider KOD zabrał głos na zakończenie marszu tvn24
wideo 2/7

- Zapowiadana reforma edukacji ma przywrócić monopol państwa w nauczaniu - mówił na zakończenie marszu "Jedna Polska - dość podziałów" Mateusz Kijowski. - Ma wytworzyć nowego człowieka: posłusznego, wzmożonego, agresywnego - przekonywał lider Komitetu Obrony Demokracji.

Komitet Obrony Demokracji do udziału w marszu zaprosił "wszystkich, którzy wierzą w nasze wartości: wolność, równość, demokrację".

Uczestnicy wyruszyli sprzed siedziby Trybunału Konstytucyjnego, przeszli przez Aleje Ujazdowskie, Plac Trzech Krzyży, rondo De Gaulle’a, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście pod scenę na ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza. Tam rozpoczęły się kończące demonstrację przemówienia.

"Jesteśmy dzieleni na lepszych i gorszych"

Lider KOD Mateusz Kijowski podkreślał, jak bardzo cieszy się, że widzi przed sobą "tak wiele osób, którym leży na sercu dobro Polski".

- Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek, powiedział Norwid. Ojczyzna to ludzie. Polacy, otwarci, szanujący się, życzliwi. Połączeni wspólnotą kultury i historii. Połączeni w jeden naród, skupieni wokół jednego państwa - mówił.

Jak stwierdził, "od wielu miesięcy poczucie przynależności i wspólnoty jest rozbijane". - Jesteśmy dzieleni na lepszych i gorszych. Na to, którym przysługuje pełnia praw i na tych, którzy na razie jeszcze są tolerowani - powiedział.

- Dzielą nas w Polsce i chcą nas oddzielić od Europy - ocenił.

Kijowski mówił, że "jedna opcja polityczna zawłaszcza dzisiaj wszystko". - Zawłaszczają historię: tylko wybranym wolno czcić narodowych bohaterów. Zawłaszczają edukację - wyliczał.

Jak przekonywał, zapowiedziana przez rząd reforma edukacji "ma przywrócić monopol państwa w nauczaniu". - Ma wytworzyć nowego człowieka: posłusznego, wzmożonego, agresywnego. Nowego homo sovieticus - dodał.

Ocenił, że zawłaszczana jest też kultura, bo - jak powiedział - "na wsparcie państwa mogą liczyć tylko te dzieła, które popierają ideologiczne postulaty partii rządzącej". - Musimy być razem, nie dajmy się podzielić. Chcemy jednej Polski - powiedział. Dodał, że Polska powinna być silna różnorodnością obywateli i demokratycznych instytucji.

- Kiedy patrzymy dzisiaj na zawłaszczanie przedsiębiorstw państwowych, to przypomina się nam się 13. postulat Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z Sierpnia’80. Zaczynał się od słów: wprowadzić zasady wyboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej - mówił. - Dzisiejsza władza wymieniła już prawie wszystkich. Zaczęli już nawet wymieniać tych, których sami nominowali. Efektem tej karuzeli zmian jest spadek wartości majątku narodowego. Wszyscy razem straciliśmy już ponad 7 mld złotych. Ale to nas nazywają złodziejami - dodał, a tłum zaczął skandować: dość Misiewiczów! - Niszczenie państwa odbywa się również przez destrukcję instytucji. Wszyscy znamy sprawę Trybunału Konstytucyjnego. Ale dzisiaj takie same ataki kierowane są przeciwko rzecznikowi Praw Obywatelskich, NIK, sędziowskiej niezawisłości, organom samorządu terytorialnego - wyliczał. - Ta władza nie cofnie się przed niczym, żeby poszerzyć swoje wpływy, ograniczyć niezależność demokratycznych instytucji, uniknąć kontroli - stwierdził Kijowski. "Dość dyktatury" - krzyczeli uczestnicy marszu. - W zapale zawłaszczania państwa pracują nawet nad nową ustawą o związkach zawodowych, która ma ograniczyć pluralizm. Za chwilę możemy mieć jedną koncesjonowaną przez państwo centralę związkową. Znowu przypominają się postulaty z Sierpnia'80 - stwierdził przy okrzykach "Precz z komuną".

Kijowski: chcą stworzyć nowego homo sovieticustvn24

"Nie oddawajmy Polski 'Misiewiczom'"

Wcześniej, przed rozpoczęciem marszu, przemówienia przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w alei Szucha wygłosili m.in. Kayah i Adam Michnik

Jako pierwszy do uczestników zwrócił się Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD-u.

- Spotykamy się znowu przed Trybunałem Konstytucyjnym, który stał się taką naszą materialną ikoną wartości, których bronimy - powiedział.

Nawiązując do hasła marszu, Szumełda podkreślił, że nie chodzi o to, by nie różnić się od siebie. - Chodzi o to, żeby nikt żadnej Polsce, żadnemu Polakowi nie odbierał prawa do polskości - zaznaczył.

- Mierzymy się dzisiaj z faszyzacją życia publicznego. To jest fakt - mówił, dodając, że "łamana jest konstytucja i praworządność". - Na naszych oczach dokonuje się zamach na podstawowe prawa człowieka i obywatela. Bo czym w istocie całkowity zakaz aborcji? Czym w istocie jest całkowity zakaz in vitro? Kto dał rządzącym prawo do stawiania na szali życia i zdrowia kobiet? Kto dał rządzącym prawo do odbierania ludziom nadziei na rodzicielstwo? - pytał.

Szumełda mówił, że ochrona wartości "coraz bardziej wymaga osobistej odwagi, jedności i solidarności". Wspomniał o potrzebie wspierania policjantów, żołnierzy, nauczycieli, rodziców, związkowców, muzeów i teatrów.

- To wszystko wymaga naszej odwagi i solidarności. Pytam: czy jesteśmy na to gotowi? Czy jesteśmy solidarni? Skoro jesteśmy odważni i solidarni, apeluję do nas wszystkich: nie czekajmy, aż komuś z nas powinie się noga. Budujmy tę wspólnotę wartości, opartą na wolności, solidarności, praworządności i uczciwości - podkreślał. Zaapelował do liderów partii politycznych i środowisk społecznych, by "porzucili swoje partykularne interesy" i "stanęli po stronie demokratycznej Polsce".

- Nie ma takiej władzy, która nie boi się solidarności społecznej. Nie ma takiej władzy, która nie boi się ulicy. Odwaga, solidarność i ulica to jest nasz oręż. Nie oddawajmy Polski "Misiewiczom" i innym "pisiewiczom" pod nadzorem prezesa-dozorcy - mówił.

Przemówienie Radomira Szumełdy

"Nie oddamy edukacji"

Krótkie przemówienie wygłosił także Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego. Zaapelował o zjednoczenie środowiska nauczycielskiego.

Przekonywał, że gimnazja, krytykowane przez obecną ekipę rządzącą, sprawdzają się, nikt przez 17 lat nie dokonał rzetelnej oceny ich funkcjonowania, a teraz to ulega destrukcji. Broniarz mówił, że każdy z nas ma wspomnienia ze szkoły i jej wizję, ale to nie daje prawa, by przeprowadzać zmiany, tylko opierając się na sentymencie, a nie pytając ludzi o zdanie. - Szkoła 40, 20 lat temu to nie ta sama szkoła. Większość z nas swoją motoryzacyjną przygodę rozpoczynała od małego fiata i ma do tego ogromny sentyment, ale chyba nikt nie chce, aby nasze dzieci w tych małych fiatach spędzały całe swoje dorosłe życie motoryzacyjne - mówił. - Nie oddamy edukacji. Ta minister nie ma racji - skandowali KOD-owcy.

Według Broniarza nie wolno stać z boku, wierząc, że dziecko da sobie radę. - Pojawiają się nowe wzorce patriotyzmu, z kijem bejsbolowym biegający po ulicach, tylko na kiju jest mały powstaniec, albo powstańcza kotwica. Pojawia się nowa wersja historii, z którą my, nauczyciele, będziemy musieli się zmierzyć - mówił szef ZNP. - Ja jestem zainteresowany prawdziwą historią, a nie historią by Prawo i Sprawiedliwość - dodał.

Przemówienie Sławomira Broniarza tvn24

Prawo do legalnej aborcji

Głos zabrała także piosenkarka Kayah. Jak mówiła, pojawiła się na marszu, mimo że nie jest aktywistką, nie jest zaangażowana politycznie, ale jest Polką i jest kobieta. Ubrała się na czarno, ponieważ - jak wyjaśniła - wspiera czarny protest ws. przepisów aborcyjnych. - Trzeba zrozumieć, że prawo do legalnej aborcji nie jest zaproszeniem na bal, na który idzie się z nudów - mówiła.

- Stoję tu, jako patriotka, która nie zgadza się na dzielenie ludzi na lepszy i gorszy sort - podkreśliła.

Przemówienie Kayah tvn24

"Wyjdą z nami miliony"

Przedstawiciel KOD Jarosław Marciniak podkreślił, że nie ma zgody społecznej na ustawy, które łamią prawa człowieka, w tym prawa kobiet. - Obronimy demokrację. Im nie zależy na kompromisie ani w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, ani w przypadku aborcji. Nie mają szacunku dla obywateli, konstytucji i suwerena. (...) Jesteśmy tu, by bronić Polski i konstytucji, która stanowi, że Polska to świecki kraj, a nie państwo wyznaniowe - mówił. Zapewnił, że KOD nie zgodzi się na "barbarzyńskie ustawy" - nawiązał przy tym do projektów - dotyczącego in vitro i projektu, który ma zaostrzyć przepisy aborcyjne.

- Nie wolno odbierać kobietom ich praw. Trzeba to jasno powiedzieć: nie będziemy jako KOD walczyć o wprowadzenie aborcji na życzenie, to nie nasza rola, ale nigdy, przenigdy nie zgodzimy się na wprowadzenia takiego prawa, jakie Sejm przegłosował dwa dni temu - mówił, odnosząc się do skierowania obu projektów (ws. in vitro i całkowitego zakazu aborcji) do prac w komisjach. - Pośle Kaczyński, premier Szydło, prezydencie Dudo, wyjdą z nami miliony, jak to zrobicie. Miliony, które przyjdą i zmiotą was na śmietnik, śmietnik historii - dodał.

Przemówienie Jarosława Marciniaka tvn24

KOD "nawiązuje do tradycji KOR-u"

Współpracowniczka KOR Ludwika Wujec powiedziała, że KOD w swoich hasłach nawiązuje do tradycji KOR-u.

- Nie bez powodu, bo co prawda KOR działał w zupełnie innym ustroju, zupełnie inne były warunki tego działania, inne formy organizacyjne, ale o te same wartości chodziło wtedy i teraz nam chodzi - mówiła.

- Wtedy chodziło nam o obronę bitych i poniżanych, o godność człowieka, o szacunek dla ludzi o innych poglądach i o demokrację. Wtedy 40 lat temu władza biła ludzi, dziś sama nie bije, ale z wyrozumiałością patrzy, gdy ludzi biją członkowie hołubionych przez władze organizacji - dodała.

Oceniła, że "dziś znowu trzeba walczyć w obronie wolności obywatelskich, praw człowieka, konstytucji". - Pamiętajmy: demokracja nie może sprowadzać się tylko do mechanicznej większości sejmowej. Bo jeśli w tak prymitywny sposób będziemy pojmować demokrację, to zmiana ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, pospieszne wprowadzenia zmiany w systemie oświaty, wyrzucenie do kosza projektu "Ratujmy kobiety" (ws. liberalizacji przepisów aborcyjnych), będą tylko przykrywką do zmian dalszych, do zmian prowadzących do rządów autorytarnych, i na to nie ma naszej zgody - podkreśliła.

Przemówienie Ludwiki Wujec tvn24

"Nie chcemy Polski na wzór Putina"

Do zgromadzonych przed Trybunałem Konstytucyjnym zwrócił się również Adam Michnik, opozycjonista PRL i redaktor naczelny "Gazety Wyborczej".

- KOD, tak samo jak KOR, odrzuca język nienawiści, odrzuca myśl o zemście - podkreślił. - Polacy zasłużyli na taką Polskę w 40. rocznicę powstania Komitetu Obrony Robotników - zaznaczył. Michnik dziękował KOD-owcom za to, że te wartości, które są fundamentem polskiej tożsamości historycznej, polskiego patriotyzmu "mają w was tak wspaniałych obrońców". - Nie chcemy Polski na wzór Putina, Erdogana czy Orbana. Chcemy Polski niepodległej, demokratycznej, sprawiedliwej. Polski: ojczyzny wszystkich swoich obywateli, Polski w Unii Europejskiej - mówił. - I deklarujemy: od tego nigdy nie odstąpimy. Zapewniam Jarosława Kaczyńskiego, że w tej materii dotrzymamy słowa - dodał Michnik. Zapewnił, że "KOD nie chce obalać rządu, rządu Jarosława Kaczyńskiego". - KOR też nie chciał obalać rządu. I KOR, i KOD chciały, żeby rząd przestrzegał prawa i konstytucji. Jeśli jednak rząd Jarosława Kaczyńskiego nie będzie przestrzegał konstytucji, to obowiązkiem społeczeństwa jest odsunięcie tego rządu od władzy - mówił. - Ten rząd drogą demokratycznych wyborów będzie odsunięty od władzy - dodał. - Nie można zgodzić się na politykę, która prowadzi do izolacji Polski, do konfliktów z sąsiadami, do sprowadzania Polaków do statusu chłopów pańszczyźnianych - wskazywał Michnik. - Obrona wartości demokratycznych była fundamentem Komitetu Obrony Robotników - podkreślił.

Przemówienie Adama Michnika tvn24

"Precz z komuną"

Manifestanci wznosili hasła: "Nikt nam Polski nie zaorze, wzorujemy się na KORze", "Jedna Polska dość podziałów". "Od KOR-u do KOD-u dla dobra narodu", "Precz z komuną" - krzyczeli.

Na demonstracji pojawili się politycy opozycji, m.in. Grzegorz Schetyna, Ewa Kopacz i Ryszard Petru.

Autor: kg\mtom / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24