"Dwa scenariusze" rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie

TVN24

Bartłomiej Sienkiewicz: cały świat ma problem z tym, co jest w głowie Donalda Trumpatvn24
wideo 2/27

Jesteśmy w sytuacji takiej niepewności, że postawienie każdej twardej tezy jest nieodpowiedzialne - ocenił w "Rozmowie Piaseckiego" były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. - Mamy dwa scenariusze - powiedział, odnosząc się do możliwego jego zdaniem rozwoju sytuacji po irańskich atakach na irackie bazy wojskowe z amerykańskimi żołnierzami. - Cały świat ma problem z tym, co jest w głowie Donalda Trumpa - dodał.

* Dwie irackie bazy z amerykańskimi żołnierzami - Al Asad oraz lotnisko wojskowe w Irbilu - zostały w nocy z wtorku na środę polskiego czasu ostrzelane pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu.

* Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że w atakach nie ucierpieli polscy żołnierze stacjonujący w obu zaatakowanych bazach.

* Za atak wziął odpowiedzialność irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

* Pentagon informuje, że "trwa szacowanie strat"; doniesień irańskich mediów państwowych o co najmniej 80 zabitych Amerykanach nie potwierdzają inne źródła.

* Prezydent USA Donald Trump zapowiedział wydanie oświadczenia w środę rano czasu amerykańskiego (popołudnie naszego czasu).

W TVN24 i TVN24BiS TRWA WYDANIE SPECJALNE

Iracka baza lotnicza Al Asad wykorzystywana przez wojska USA w ramach Międzynarodowej Koalicji walczącej z tak zwanym Państwem Islamskim została ostrzelana pociskami rakietowymi w nocy z wtorku na środę.

Irańska telewizja państwowa twierdzi, że w ataku zginęło "80 amerykańskich terrorystów", jednak inne źródła nie potwierdzają tego bilansu ofiar. "Nic się nie stało polskim żołnierzom stacjonującym w amerykańskiej bazie wojskowej w Al Asad" - przekazało polskie Ministerstwo Obrony Narodowej w komunikacie.

Odpowiedzialność za atak wziął na siebie irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Irackie wojsko w komunikacie poinformowało, że na terytorium tego kraju spadły 22 pociski rakietowe.

Dwie bazy z amerykańskimi żołnierzami w Iraku zaatakowane przez Iran
Mapy Google, tvn24.pl

Dwa scenariusze reakcji amerykańskiej - "gasnących odpowiedzi" i natężenia odpowiedzi

Irańskie ataki na irackie bazy z amerykańskimi żołnierzami komentował w "Rozmowie Piaseckiego" były minister spraw wewnętrznych w rządzie PO-PSL Bartłomiej Sienkiewicz, poseł Koalicji Obywatelskiej.

- Iran odpowiedział tym ostrzałem baz na śmierć generała Kasema Sulejamniego - stwierdził, nawiązując do zabójstwa wysokiego rangą irańskiego generała. - Teraz właściwie w rękach prezydenta Stanów Zjednoczonych leży to, jaka będzie odpowiedź na odpowiedź - dodał.

CZYTAJ WIĘCEJ O ZABÓJSTWIE GENERAŁA >

KIM BYŁ KASEM SUJEMANI >

Jak mówił Sienkiewicz, widzi dwa potencjalne scenariusze reakcji strony amerykańskiej. Jako pierwszy z nich wymienił wariant "gasnących odpowiedzi", czyli stosowanie stopniowo coraz słabszych militarnie odpowiedzi na ewentualne kolejne działania Iranu.

Drugi scenariusz - tłumaczył gość "Rozmowy Piaseckiego" - zakłada "odpowiedzi, których natężenie rośnie, jest coraz mocniejsze".

"Cały świat ma problem z tym, co jest w głowie Donalda Trumpa"

- Jesteśmy w sytuacji takiej niepewności, że postawienie każdej twardej tezy jest nieodpowiedzialne - dodał Sienkiewicz. - Cały świat ma problem z tym, co jest w głowie Donalda Trumpa. Są poważne wątpliwości, czy w tej głowie jest jakikolwiek długofalowy, poważny plan oprócz tego, aby uciec od impeachmentu i ewentualnie drugiej kadencji - stwierdził.

Jak mówił, "ten gorący konflikt z Iranem, jest dla Trumpa po pierwsze, pokazaniem, jak bardzo się mylił jego poprzednik, którego nienawidzi, czyli prezydent [Barack - przyp. red.] Obama".

Wskazywał również, że "społeczeństwo amerykańskie zawsze się konsoliduje w takiej sytuacji wokół prezydenta". - W tej sytuacji wydaje się, że to jest taki konflikt, który mógłby mu być na rękę ze względu na impeachment i na zbliżającą się drugą kadencję. Paradoks polega na tym, że to jest prezydent, który chciał wyjść z Bliskiego Wschodu, a w tej chwili nie dość, że traci Bliski Wschód, to jeszcze coraz bardziej Ameryka jest w nim zaangażowana - komentował gość "Rozmowy Piaseckiego" w TVN24.

"Tu chodzi o życie polskich żołnierzy"

Sienkiewicz mówił również o tym, jak w obecnej sytuacji powinny zachować się polskie władze. Mówił, że potrzebne jest zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak przekonywał, to jest taki system przekazywania informacji, który gwarantuje, że "można przekazać uspokajające informacje, że my będziemy wiedzieć, że rząd wie, co robi". - Do tej pory tego nie wiemy - dodał.

- Po to jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego, aby w jakimś normalnym, państwowym trybie można było przekazać informacje, które budują wiarygodność władz, przez co te władze mają silniejsze oddziaływanie na zewnątrz, bo opozycja rozumie, co władze robią, rozumie okoliczności i wspiera w tym rząd, tak jak powinno być w każdej sytuacji kryzysowej.

Zapytany, czy w tej sprawie obóz rządowy i opozycja będą mówiły jednym, głosem, odparł, że "tu chodzi o życie polskich żołnierzy, tu nie ma lewicy, prawicy".

Bartłomiej Sienkiewicz: Tu nie ma lewicy czy prawicy. Tu chodzi o życie polskich żołnierzy
tvn24

"Pozostawanie tam sił koalicyjnych wydaje mi się absolutnie zbędne"

Były szef MSW mówił także o tym, czy w tej sytuacji należałoby dążyć na forum międzynarodowym do wycofania polskich żołnierzy w Iraku.

- W polskim położeniu i w polskich, kiedyś bardzo dobrych relacjach międzynarodowych, obowiązywała zasada: "nigdy nic samotnie". - Tak samo jest z polskim kontyngentem w Iraku i wycofaniem sił koalicyjnych z Iraku. Skuteczność tej ewakuacji może być wtedy, gdy będziemy działać z naszymi innymi sojusznikami - dodał.

Dopytywany, czy polscy żołnierze powinni opuścić Irak, Sienkiewicz odpowiedział - Tak, absolutnie.

- Pozostawanie tam sił koalicyjnych wydaje mi się absolutnie zbędne - ocenił.

"Pozostawanie tam sił koalicyjnych wydaje mi się absolutnie zbędne"
tvn24

Śmierć generała

Ostrzał irackich baz z amerykańskimi żołnierzami miał miejsce po zabójstwie generała Kasema Sulejmaniego, który padł ofiarą ataku ze strony sił Stanów Zjednoczonych.

Kasem Sulejmani uważany za drugą najważniejszą osobę w Iranie po ajatollahu Alim Chameneim i dowódca irackiej proirańskiej milicji Kataib Hezbollah Abu Mahdi al-Muhandis zostali zabici w nocy z czwartku na piątek na międzynarodowym lotnisku w Bagdadzie w ataku rakietowym sił USA. Atak został przeprowadzony przy użyciu dronów.

Potencjał militarny krajów Bliskiego Wschodu
Maciej Zieliński , Adam Ziemienowicz | PAP

Autor: mjz//now / Źródło: tvn24