Możliwość prowadzenia określonej działalności gospodarczej, szerokie ulgi i preferencje podatkowe, uproszczony proces spadkowy i brak odpowiedzialności za długi założyciela. Do tego rejestr - w zamyśle jawny - który więcej ukrywa, niż pokazuje. Tak wygląda raj podatkowy przegłosowany 441 zgodnymi głosami rządu Zjednoczonej Prawicy i ówczesnej opozycji. Witamy w świecie fundacji rodzinnych.
Rejestr fundacji rodzinnych jest jawny. Każdy ma prawo otrzymać (…) informacje z rejestru
- stwierdza artykuł 111 Ustawy o fundacjach rodzinnych.
To teoria. A jak jest w praktyce? Sprawdzamy.
Rejestr dostępny jest wyłącznie w jednym miejscu w Polsce - w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Chcesz go przejrzeć? Proszę bardzo. Najpierw skontaktuj się mailowo z biurem obsługi interesantów i zarezerwuj dzień oraz godzinę wizyty. Czytelnia otwarta jest od 7 do 15. Tych osiem godzin (z przerwą dla pracowników około południa) to maksymalny czas, jaki możesz spędzić tu jednego dnia.
Po przyjeździe do sądu i przejściu przez skaner ochrony, kierujesz się w stronę pokoju 123. Tam pobierasz numerek. Po wejściu do czytelni czeka na ciebie stanowisko z laptopem, który uruchamia pracownik sądu. Zanim rozpoczniesz pracę, musisz jeszcze wpisać się na listę przeglądających dokumenty. I już... możesz działać i przeszukiwać jawny, co przecież gwarantuje ustawa, rejestr.
Proste? Tylko pozornie.
Na koniec stycznia zarejestrowanych w Polsce było 3214 fundacji rodzinnych. I każdego dnia jest ich coraz więcej. Nie przybywa miejsc do przeglądania rejestru. To wciąż tylko ten jeden sąd w Piotrkowie Trybunalskim i wciąż tylko jeden komputer w tym sądzie. Zdarza się, że stanowisko trzeba zwolnić, bo dostępu do rejestru potrzebuje pracownik sądu.
Jak za dawnych lat
Praca z elektronicznym rejestrem przypomina korzystanie z przeglądarki osadzonej technologicznie w późnych latach 90. System zaprojektowany przez spółkę informatyczną ZETO-Świdnica nie jest intuicyjny, a dane pokazuje w sposób chaotyczny. Spędziliśmy z Łukaszem Frątczakiem kilkadziesiąt godzin (w ciągu kilkunastu dni), aby zapoznać się z całym rejestrem. Przejrzeliśmy go rekord po rekordzie.