Dlaczego na Broad Peak zawiodły radiotelefony?

Polska

tvn24Himalaiści na Broad Peak korzystali ze znanych sobie radiotelefonów

Podczas wyprawy na Broad Peak zawiodły radiotelefony. - Decydujący był brak łączności, jeśli chodzi o ewentualną pomoc i ratowanie kolegów - przyznaje kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie szukała reporterka "Polski i Świata".

W środę Polski Związek Alpinizmu upublicznił raport zespołu ds. zbadania okoliczności i przyczyn wypadku podczas zimowej wyprawy w Karakorum. Wynika z niego między innymi, że nie ze wszystkim wspinaczami baza miała utrzymaną łączność. Mówili o tym sami członkowie wyprawy jeszcze przed opublikowaniem raportu.

Bez łączności

Wiadomo, że radiotelefon Artura Małka nie działał podczas całego wejścia. Z kolei radiotelefon Adama Bieleckiego pracował poprawnie w drodze do szczytu, ale przy schodzeniu już nie działał. "Według relacji Adama, jego radiotelefon przestroił się na inną częstotliwość, mimo zablokowanej klawiatury, a próby powrotu na właściwy kanał nie powiodły się" - głosi raport komisji PZA. - Bardzo liczyłem, że schodzący Adam i Artur spotykając Maćka i Tomka, połączą się ze mną. Wtedy bym może miał możliwość powiedzenia czegoś takiego: no szczyt zdobyty, wracajcie razem - mówi Wielicki.

Korzystali ze znajomego sprzętu

Wyprawa na Broad Peak była wyposażona w dwa rodzaje radiotelefonów. Starszego i nowszego typu. Wspinacze korzystali z tego pierwszego, bardziej znanego w środowisku. Marcin Kaczkan z zespołu łączności PZA zapewnia, że sam przed wyjazdami sprawdza sprzęt i ten zabrany w Karakorum był sprawny. Producent nie daje jednak gwarancji, że radiotelefon zadziała na wysokości 8 tys. metrów, przy -40 stopniach. - To jest po prostu tylko sprzęt, więc wszystko jest możliwe, chociaż moim zdaniem mało prawdopodobne - tłumaczy Kaczkan.

Jest lekki, jest zawodny

To, że w ekstremalnych warunkach sprzęt może szwankować, zupełnie nie dziwi Jerzego Natkańskiego, himalaisty, dyrektora zarządu Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki. - Nawet podczas ostatniej wyprawy na 8 osób, w górze 2-3 miały sprawne radiotelefony. Pozostałe były popsute, a ja miałem wyczerpaną baterię, ale o tym nie wiedziałem - opowiada Natkański. Tłumaczy, że by taki sprzęt był solidny, musiałby odpowiednio więcej ważyć. A na wysokości oszczędność nawet kilkudziesięciu gramów jest cenna.

Autor: ktom//bgr / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: