Chory psychicznie trafił do aresztu za kradzież batonika

Polska

tvn24Nad mężczyzną ostatecznie zlitował się dyrektor aresztu

Chory na schizofrenię, ubezwłasnowolniony i niemogący odpowiadać za swoje czyny mężczyzna trafił za kratki za kradzież batonika wartego 99 groszy. Jak doszło do takiej sytuacji? Sprawdził to reporter "Blisko Ludzi" TTV.

42-letni Arkadiusz K. ukradł w sklepie batonik. - Ten mężczyzna zachowywał się całkiem normalnie, pokazał dowód, została sprawdzona jego tożsamość. Na tamtą chwilę nie było żadnych informacji, żeby ta osoba była w jakiś sposób upośledzona - opowiada o momencie zatrzymania mężczyzny Anna Gębala z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Sąd skazał 42-latka zaocznie na karę grzywny w wysokości 100 złotych. Mężczyzna kary nie zapłacił, trafił więc do aresztu na pięć dni. - To błąd sądu, ale przez sąd niezawiniony. Sąd nie miał informacji, że to jest osoba, która cierpi na jakieś schorzenie psychiatryczne - tłumaczy rzecznik sądu. O sprawie w sądzie nie został - choć powinien - poinformowany opiekun prawny Arkadiusza K., Bogdan Statkiewicz.

Rekordzista aresztu

O tym, że mężczyzna jest chory psychicznie i ubezwłasnowolniony nie wiedziano także w areszcie. Dyrektor placówki nabrał jednak wątpliwości co do słuszności osadzenia Arkadiusza K. po tym, gdy dowiedział się, że jest on aresztowany z powodu kradzieży batonika. O sytuacji natychmiast poinformował przełożonych. - Wątpliwości pana dyrektora spowodowała szkoda, która była wyrządzona. Bo baton za 99 groszy, który skutkuje pobytem w zakładzie karnym, to rzeczywiście swoisty rekord. Dotychczasowy rekordzista odbywał karę za 1,19 zł - opowiada Krzysztof Olkowicz, dyrektor okręgowego inspektoratu służby więziennej w Koszalinie. Olkowicz spotkał się z 42-latkiem. Podczas rozmowy z nim zaczął podejrzewać, że mężczyzna ma problemy psychiczne. Ostatecznie Arkadiusz K. został zwolniony z aresztu. Kaucję - 40 zł - zapłacił za niego dyrektor Olkowicz.

Autor: nsz//bgr / Źródło: TTV

Źródło zdjęcia głównego: TTV