Pan Sławomir żali się, że pracownik windykacji Eurobanku nie zapytał go - tak jak w telewizyjnej reklamie tego banku - "co jeszcze możemy dla ciebie zrobić?". Były za to kilkukrotne groźby. Jedną z takich "konwersacji" pan Sławomir zdecydował się nagrać i wysłać do Radia ZET. "Dzieci zabierze wam opieka społeczna i będziecie spać na gumoleonie (na podłodze). Będziecie mieć najsmutniejsze Boże Narodzenie, jakie mogliście sobie wyobrazić" - właśnie te słowa miały być impulsem do spłacenia dwumiesięcznej zaległości w spłacie raty.
Eurobank przeprasza
Eurobank przeprasza za te słowa. - To nie są łatwe rozmowy, ale pracownik się zagalopował - powiedziała Radiu ZET rzeczniczka Eurobanku Alina Stahl. - Nie powinny takie słowa paść – dodała. W rozmowie z portalem tvn24.pl rzeczniczka dodała, że jej zdaniem bank musi konsekwentnie egzekwować pieniądze, gdyż w ten sposób dba o pieniądze innych klientów banku. Zaznaczyła jednocześnie, że wcale nie usprawiedliwia pracownika banku.
Rzeczniczka nie potrafiła jednak precyzyjnie powiedzieć, jakie konsekwencje poniesie pracownik.
Źródło: Radio ZET, tvn24.pl