W programie "#BezKitu" w TVN24 współprzewodniczący partii Razem Adrian Zandberg wyjaśniał, jak jego ugrupowanie chce zawalczyć o poparcie wyborców.
- Kluczowa sprawa i kluczowe wyzwanie dla nas, Razem, dzisiaj to jest przygotowanie się do startu we wszystkich okręgach wyborczych i zbudowanie widoczności i rozpoznawalności naszych liderek, liderów we wszystkich okręgach wyborczych - powiedział Adrian Zandberg. Zaznaczył, że jego ugrupowanie ma największe poparcie w "dużych ośrodkach akademickich".
Jak tłumaczył gość programu, działacze Razem objeżdżają 49 miejscowości - dawnych i obecnych miast wojewódzkich. - Organizujemy tam spotkania, interweniujemy w konkretnych sprawach pracowniczych, społecznych, budujemy wiarygodność - wymieniał.
Start z Nową Lewicą "nie ma sensu"
Prowadzący Radomir Wit zapytał, czy partia Razem wystartowałaby z jednej listy z Nową Lewicą. - Nie ma w tym momencie sensu. Przecież Nowa Lewica wybrała tak naprawdę Donalda Tuska - ocenił.
Adrian Zandberg przypomniał, że jego partia obiecywała wyborcom skrócenie kolejek do lekarzy, ale rząd nie przewidział takich nakładów na zdrowie, jakich oczekiwali. - Razem złożyło w tej sprawie poprawki do budżetu. Nowa Lewica zagłosowała przeciwko tym poprawkom. Za budżetem, który oznacza tak naprawdę, niestety, i to mówię z przykrością, no, ale praktyczną prywatyzację ochrony zdrowia - powiedział.
- Z Nową Lewicą będącą w rządzie w chwili, kiedy my jesteśmy opozycji, nie wystartujemy. To byłoby bez sensu - powtórzył gość Radomira Wita.
Jak Trzaskowski nie posłuchał Zandberga
Adrian Zandberg ocenił, że Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie w 2025 roku z własnej winy. On sam również kandydował, ale odpadł w pierwszej turze - uzyskał 4,86 procent głosów, nieco mniej niż Szymon Hołownia.
- Rafałowi Trzaskowskiemu, zanim jeszcze poległ w tych wyborach, zaproponowałem bardzo proste rozwiązanie. To znaczy takie, żeby jeszcze przed drugą turą wysłał jasny sygnał do ludzi, którzy są rozczarowani tym rządem, że jest możliwa realna zmiana - mówił w #BezKitu.
Jak wyjaśnił Zandberg, tym sygnałem miały być przegłosowane przez parlament ustawy w sprawach, na które ludzie czekali - jak skrócenie kolejek w ochronie zdrowia.
- Odpowiedziała mi na to cisza - powiedział gość TVN24. - Rafał Trzaskowski, wydaje mi się, że te wybory po prostu przegrał na własne życzenie - ocenił.
Autorka/Autor: Filip Czerwiński /lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24