"Największy od miesięcy atak na polską przestrzeń informacyjną. Gdy rosyjskie pociski niszczą ukraińskie elektrociepłownie i zabierają ciepło milionom ludzi, rosyjskie boty i prorosyjskie trolle próbują jednocześnie 'zabierać prawdę' - fabrykują kłamstwa, podczas gdy Polacy pomagają Ukraińcom" - napisał MSZ w mediach społecznościowych.
Czytaj też: Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku
"Ponad 21 mln wyświetleń"
Jak dodano, fałszywe treści o "rzekomych nadużyciach polskiej pomocy humanitarnej przez Ukraińców miały ponad 21 mln wyświetleń", czyli - jak podkreślono - prawie trzy razy więcej niż w przypadku rosyjskiego ataku informacyjnego podczas nalotu dronów we wrześniu 2025 r.
Dopytany o ten wpis, Wewiór powiedział, że MSZ stale monitoruje "dezinformacyjną przestrzeń" w Polsce i blisko współpracuje w tym zakresie z Ministerstwem Cyfryzacji. - Największy skok (dezinformacji - red.) widzieliśmy w drugiej połowie stycznia - w zasadzie prawie dokładnie od momentu, kiedy ruszyła zbiórka ciepła dla Kijowa - podkreślił.
"Ciepło z Polski dla Kijowa"
Ukraina zmaga się z konsekwencjami rosyjskich ataków m.in. na obiekty energetyczne, które od miesięcy pozostają głównym celem. Z tego powodu dostawy prądu w kraju są mocno ograniczone. Po rosyjskich atakach na infrastrukturę energetyczną sama stolica kraju doświadcza długich przerw w dostawach prądu i ciepła, a mieszkańcy Kijowa muszą uczyć się funkcjonować w ekstremalnych warunkach.
Akcja "Ciepło z Polski dla Kijowa" rozpoczęła się w drugiej połowie stycznia. W publicznej zbiórce na ten cel zgromadzono blisko 9,5 mln zł, organizatorzy przedsięwzięcia chcą zebrać 10 mln zł. Pierwsza partia generatorów prądu zakupionych w ramach akcji przyjechała do Kijowa pod koniec stycznia, kolejną partię dostarczyła Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych.
Polski sprzęt nie trafiał na aukcje
Po rozpoczęciu akcji w sieci pojawiły się wpisy m.in. sugerujące, że generatory prądu wysłane z Polski do Kijowa rzekomo trafiają na ukraińskie aukcje internetowe.
Redakcja Konkret24 ustaliła, że była to typowa prorosyjska dezinformacja: agregaty dostępne na portalach aukcyjnych to inne urządzenia niż te przekazane Ukraińcom w ramach pomocy z Polski.
Fale dezinformacji
Pod koniec 2025 r. kierowniczka Ośrodka Analizy Dezinformacji w NASK dr Agnieszka Lipińska informowała, że w drugiej połowie 2025 r. wzrosła liczba fałszywych informacji i dotyczyły one głównie kwestii związanych z wojną w Ukrainie. Jak wyjaśniła, było to efektem większej aktywności aktorów zewnętrznych, w tym rosyjskich i białoruskich ośrodków, które próbowały wpływać na opinię publiczną państw zaangażowanych w pomoc Ukrainie oraz wykorzystywały do tego działania hybrydowe o charakterze dezinformacyjnym.
Jedna z głównych fal dezinformacji w 2025 r. była związana z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez drony podczas wrześniowego ataku Rosji na Ukrainę. Wówczas najczęściej powielaną fałszywą informacją było twierdzenie, że drony typu Gerbera, które spadły kilkaset kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej, nie mogły wystartować z Rosji ze względu na rzekomy zasięg wynoszący ok. 500 km. Narracja ta była wykorzystywana do sugerowania, że incydent miał na celu "wciągnięcie" Polski do wojny przez Ukrainę mimo braku dowodów potwierdzających takie twierdzenia.
Opracował Bartłomiej Ciepielewski/kris
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock