Masz subskrypcję?
Karol Nawrocki niedawno gościł na zorganizowanej przez Donalda Trumpa urodzinowej gali walk MMA. Polski prezydent nie pojawił się z pustymi rękoma - zabrał ze sobą ważącą 120 kilogramów marmurową tablicę. Być może w przyszłości ozdobi ona Łuk Triumfalny w Arlington, którego budowa jest marzeniem prezydenta USA. Na tablicy wyryto nazwiska Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszki, bohaterów walki o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Donald Trump nie słynie z zamiłowania do historii, ale akurat szeleszczące nazwisko polskiego generała powinno coś mu mówić. W końcu sam jest absolwentem wojskowej uczelni.
Prezydent USA kończył, co prawda, akademię wojenną w Nowym Jorku, a nie elitarne West Point. A to tam swój pomnik górujący nad rzeką Hudson ma Kościuszko. Zresztą trudno, żeby było inaczej, skoro to on West Point fortyfikował.
250. rocznica ogłoszenia Deklaracji Niepodległości to świetna okazja, by przybliżyć 12 mniej znanych faktów z życia (i życia po życiu) Tadeusza Kościuszki.
Bo zakładam, że te szkolne znacie.
O jego nieszczęśliwej miłości do magnackiej córki, która pchnęła go do wyjazdu do Nowego Świata.
O tym, że jego dokonania w dziedzinie inżynierii spowolniły postępy Anglików i pomogły wygrać bitwę pod Saratogą.
O rewolucyjnych jak na owe czasy przekonaniach, że wszyscy ludzie są równi, że czas zerwać kajdany niewolnikom i nadać ziemię chłopom.
O tym, z jakim szacunkiem traktował swoich czarnoskórych ordynansów.
O kosynierach, Racławicach, uniwersale połanieckim i sukmanach.
Skoro tak, to zaczynamy.
Płace za race
Gdyby wśród Amerykanów zrobić sondę i spytać, z czym kojarzy im się Dzień Niepodległości, to niezależnie od politycznych poglądów czy statusu społecznego, z pewnością wymieniliby barbecue i fajerwerki. Pokaz sztucznych ogni nad Washington Mall to jedna z głównych atrakcji narodowego święta.
Co ma z nimi wspólnego Kościuszko? Otóż pierwsze publiczne iluminacje i fajerwerki celebrujące rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości zorganizował właśnie on. Miało to miejsce w 1783 roku w Filadelfii oraz Princeton. Polak działał na polecenie Kongresu, którego przedstawiciele musieli wiedzieć, że wszechstronnie wykształcony inżynier podoła pirotechnicznemu wyzwaniu. Tak się zresztą stało.