FAKTY PO FAKTACH

Były szef BBN Jacek Siewiera o rosyjskiej prowokacji: ryzyko jest bardzo realne

pc
Siewiera o rosyjskiej prowokacji: ryzyko jest bardzo realne
Źródło wideo: TVN24
Eskalacja ze strony Rosji zaszła już bardzo daleko - ocenił w "Faktach po Faktach" w TVN24 były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera. W programie odniósł się do doniesień o możliwej prowokacji ze strony Rosji.

W ostatnich tygodniach polskie i zagraniczne media - często powołując się na ustalenia służb - przestrzegają przed możliwymi prowokacjami Rosji wymierzonymi w Polskę lub państwa bałtyckie. Celem Rosjan, działających pod coraz większą presją ze strony Ukrainy atakującej ich infrastrukturę paliwową, ma być przede wszystkim sprawdzenie jedności NATO i gotowości do wsparcia sojuszników ze wschodniej flanki.

Gość sobotnich "Faktów po Faktach" w TVN24, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera, pytany był w związku z tym, czy ostrzeżenia o możliwych eskalacjach należy brać poważnie.

- W mojej ocenie to ryzyko jest bardzo realne - odparł. Jak tłumaczył, doktryna bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej opiera się na dwóch filarach. Pierwszym - jak mówił - jest eskalacja oparta na taktycznej broni jądrowej, drugim zaś tak zwana eskalacja horyzontalna, czyli działania przeciwko innym krajom, niż ten przeciwko któremu toczy bezpośrednią wojnę.

Siewiera: eskalacja ze strony Rosji zaszła już daleko

Były szef BBN ocenił, że eskalacja ze strony Rosji "zaszła już bardzo daleko" biorąc pod uwagę akcje sabotażowe, jakie miały akcje na terenie Polski - między innymi wysadzenia torów.

Jacek Siewiera w "Faktach po Faktach"
Jacek Siewiera w "Faktach po Faktach"
Źródło zdjęcia: TVN24

- Federacja Rosyjska, jeśli będzie dokonywała eskalacji horyzontalnej (...) na pewno będzie sięgać po środki, które będą zaskakujące - oznajmił. -  Zaskoczenie przeciwnika, pozbawienie go możliwości adekwatnej reakcji jest absolutną podstawą w takich działaniach - dodał.

Prowadzący program Piotr Kraśko dociekał, na jakiego rodzaju działania mogą zdecydować się Rosjanie. - W moim odczuciu, zresztą podobnie w przypadku analityków NATO-wskich czy wielu sąsiednich krajów, będzie to wykorzystanie środków bezzałogowych w pewnej skali. Raczej nie będzie to inwazja lądowa, choć i takie głosy się pojawiały - odpowiedział Siewiera.

Były szef BBN o sytuacji w Rosji: społeczeństwo zaczyna mieć dość

Gość "Faktów po Faktach" podkreślił jednak, że omawiana sytuacja nie oznacza, że Rosja jest gotowa bezpośrednio uderzyć w Polskę.

- Mówimy o hipotetycznych scenariuszach, które są możliwe i podlegają analizie ekspertów, gdy spoglądamy na to, jakie zostały opcje na stole przywództwu politycznemu Kremla, gdyby chciał eskalować i w jakikolwiek sposób próbować zakończyć lub zamrozić ten konflikt na warunkach dla niego korzystnych - mówił. 

Zaznaczył, że te warunki nie są jednak korzystne dla Kremla, a w samej Rosji występują różne czynniki, które zmieniają nastrój społeczny i kładą nacisk na władze.

- Jest ogromne zagrożenie tym, że dojdzie do uderzeń bezpośrednich i dominacji ukraińskiej na Krymie. Infrastruktura rafinerii czy petrochemiczna rosyjska jest pod ogromną presją, społeczeństwo zaczyna mieć dość w wielu częściach Rosji. Jednocześnie we wrześniu mamy wybory do dumy państwowej, co również jest czynnikiem, który jakoś umyka komentatorom w Polsce - zwracał uwagę.

OGLĄDAJ: Rosyjskie działania dywersyjne w Polsce? "Ryzyko jest bardzo realne"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: