Katastrofa prezydenckiego tupolewa. 16 lat od tragedii

Do katastrofy pod Smoleńskiem doszło 10 kwietnia 2010 roku
Obchody 16. rocznicy katastrofy smoleńskiej przed Pałacem Prezydenckim
Źródło: TVN24
16 lat temu w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, duchowni, weterani Armii Krajowej i Sybiracy. W obchodach w Warszawie i Krakowie biorą udział przedstawiciele rodzin ofiar oraz władz.

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu lecącego na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej w okolicy lotniska w Smoleńsku zginęło 96 osób - cała załoga oraz wszyscy pasażerowie, wśród nich prezydent Lech Kaczyński.

Śledztwo dotyczące katastrofy prowadzi Zespół Śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej. Z danych podanych przez prokuraturę wynika, że w trakcie śledztwa smoleńskiego przesłuchano ponad 1000 świadków, uzyskano kilkaset opinii biegłych, a akta sprawy liczą prawie 2 tysiące tomów.

Rozbity prezydencki tupolew. Do katastrofy pod Smoleńskiem doszło 10 kwietnia 2010 roku
Rozbity prezydencki tupolew. Do katastrofy pod Smoleńskiem doszło 10 kwietnia 2010 roku
Źródło: SERGEI CHIRIKOV/EPA/PAP

Obchody 16. rocznicy katastrofy smoleńskiej

Uroczystości rocznicowe rozpoczęły się o godzinie 8.20 na cmentarzu na Powązkach Wojskowych, przed grobami ofiar katastrofy. Wzięli w nich udział przedstawiciele rodzin ofiar, Sejmu, Senatu, w tym marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska, przedstawiciele rządu, a także prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Uroczystości na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach
Uroczystości na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach
Źródło: PAP/Marcin Obara

O godzinie 8.41, o której w 2010 roku nastąpiła katastrofa prezydenckiego samolotu, obchody rocznicowe rozpoczął prezydent Karol Nawrocki, który wziął udział w apelu pamięci i złożył wieńce pod tablicą upamiętniającą 96 ofiar katastrofy w Pałacu Prezydenckim. Równolegle odbył się apel pamięci organizowany przez Prawo i Sprawiedliwość pod Pałacem, gdzie 16 lat temu gromadzili się obywatele.

Apel Pamięci przed Pałacem Prezydenckim
Apel Pamięci przed Pałacem Prezydenckim
Źródło: PAP/Paweł Supernak

Później prezydent złożył wieńce przed pomnikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy na warszawskim placu Piłsudskiego. W uroczystości uczestniczyli też liderzy PiS.

Uroczystości upamiętniające ofiary katastrofy odbyły się także w piątek rano na krakowskim Cmentarzu Rakowickim, gdzie pochowanych jest część ofiar. Udział w obchodach w Krakowie wzięli między innymi wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wieczorem o godzinie 19 odbędzie się msza święta w intencji ofiar katastrofy w archikatedrze warszawskiej, w której weźmie udział między innymi prezydent. Po mszy pod Pałac Prezydencki ruszy organizowany przez PiS Marsz Pamięci.

Śledztwo w sprawie katastrofy

W dniu katastrofy postanowieniem ówczesnej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zostało wszczęte śledztwo w celu ustalenia między innymi okoliczności zdarzenia i wskazania osób, które mogły się do niego przyczynić. Własne prace wszczęła również powołana przez MON Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP). Dochodzenie wszczęła również Rosja - tam pracami Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) kierowała Tatiana Anodina.

Poza głównym śledztwem dotyczącym katastrofy smoleńskiej zespół polskich prokuratorów wszczął także pięć innych postępowań związanych z katastrofą. Chodziło o poświadczenie nieprawdy przez rosyjskich biegłych medyków, sprawę zawarcia potencjalnie niekorzystnej umowy z Rosją, dotyczącej wyboru mechanizmu prawnego właściwego dla badania przyczyn katastrofy; utrudnianie postępowania poprzez nieprawidłowe zabezpieczenie i utrwalenie dowodu, jakim jest wrak samolotu; ujawnienie informacji niejawnych podmiotowi zagranicznemu, a także możliwego poświadczenia nieprawdy przez członków KBWLLP.

Ze względu na miejsce katastrofy polscy śledczy w wielu sprawach zależni byli od dobrej woli władz rosyjskich. Początkowo współpraca z nimi układała się dobrze, ale już jesienią 2010 roku pułkownik Edmund Klich (szef KBWLLP) informował, że mimo próśb nie uzyskał potrzebnych do ustalenia szczegółów dokumentów i planów. Formalnym przewodniczącym komisji był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller.

Rosyjskie służby na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem
Rosyjskie służby na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem
Źródło: SERGEI CHIRIKOV/EPA/PAP

Wśród problemów, na które natrafiali zarówno polscy prokuratorzy, jak i przedstawiciele KBWLLP, były takie sprawy jak dostęp do nagrań rozmów prowadzonych tego dnia w wieży kontroli lotów smoleńskiego lotniska, ustalenie panujących wtedy warunków pogodowych (chodziło między innymi o mgłę), a także odnalezienie szczątków ciał zabitych uczestników lotu oraz elementów konstrukcji samolotu. Rok po katastrofie prokuratura podała, że nie znaleziono dowodów na to, że w czasie lotu do Smoleńska doszło do zamachu.

Z kolei Komisja Badania Wypadków Lotniczych w opublikowanym w lipcu 2011 roku raporcie jako przyczynę katastrofy wskazała zejście samolotu poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie. Ponadto w raporcie wskazano także na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

W styczniu 2011 roku końcowy raport na temat przyczyn katastrofy podał MAK (Międzypaństwowy Komitet Lotniczy). Z raportu (w Polsce nazywanego potocznie raportem Anodiny) wynika, że, załoga polskiego samolotu wielokrotnie otrzymywać miała informacje, że warunki w Smoleńsku nie umożliwiają bezpiecznego lądowania. - Mimo to nie podjęła decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe. Ten fakt był początkiem powstania szczególnej sytuacji lotniczej. Załoga przy podejściu do lądowania opierała się wyłącznie o swoje narzędzia, podjęła próbę lądowania bez względu na bardzo złe warunki lotnicze, poniżej minimum potrzebnego do lądowania - podkreśliła Tatiana Anodina na konferencji, na której podała główne założenia raportu.

Pod Smoleńskiem zginęli ludzie, którzy budowali państwo i którzy chcieli budować je dalej. Wspomina ich Arleta Zalewska
Źródło: TVN24

Według MAK strona polska popełniła błędy w organizacji lotu. Sam samolot - jak wynikało z rosyjskich ustaleń - zarówno przed wylotem, jak i podczas lotu był sprawny, zaś silniki i inne systemy działały prawidłowo do końca.

Najwięcej oburzenia w Polsce wywołały podane w raporcie MAK sugestie o presji, jaką rzekomo na załogę samolotu mieli wywierać obecni w kokpicie tupolewa dowódca sił powietrznych generał Andrzej Błasik oraz szef protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana [ten drugi miał informować załogę o decyzjach prezydenta Kaczyńskiego - red.].

Między wrześniem a październikiem 2012 roku polscy prokuratorzy i biegli przebadali przechowywane w Smoleńsku elementy wraku prezydenckiego samolotu. Nie powiodły się za to starania kolejnych polskich rządów o zgodę na przewiezienie tego wraku do Polski.

Komisja Macierewicza

W marcu 2016 roku [kilka miesięcy po powstaniu rządu PiS - red.] zaczęła działać powołana przez ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego. Wynik prac podkomisji, która kwestionowała ustalenia komisji Millera, przedstawiony został w kwietniu 2022 roku. Macierewicz przekonywał wtedy, że przyczyną katastrofy smoleńskiej był "akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej", a dowodem na nią - wybuch w lewym skrzydle samolotu.

Macierewicz powołał się na ustalenia członków podkomisji. Podawane przez nich informacje były jednak kwestionowane - specjaliści przypominali między innymi, że żaden z pracowników podkomisji nie zajmował się wcześniej tego typu tematyką.

Podkomisja została rozwiązana w drugiej połowie grudnia 2023 roku na mocy decyzji obecnego szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza.

OGLĄDAJ: "Co najmniej od 2019 roku wiedział, że w Smoleńsku doszło do zwykłej katastrofy"
pc

"Co najmniej od 2019 roku wiedział, że w Smoleńsku doszło do zwykłej katastrofy"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Umorzone wątki

Od 2016 roku badany był wątek domniemanej zdrady dyplomatycznej. Śledztwo dotyczyło działania w latach 2010-2011 na szkodę państwa polskiego przez funkcjonariuszy publicznych upoważnionych do występowania w jej imieniu w stosunkach z Rosją podczas badania przyczyn katastrofy smoleńskiej.

W marcu 2026 roku prokuratura poinformowała o umorzeniu dwóch wątków tego postępowania. Jeden z nich dotyczył Donalda Tuska (w kwietniu 2010 roku był premierem) i Bronisława Komorowskiego (był marszałkiem Sejmu, a w związku ze śmiercią Lecha Kaczyńskiego wykonywał obowiązki prezydenta).

Prokuratura wyjaśniła, że w toku śledztwa przesłuchano kilkudziesięciu świadków, zgromadzono i poddano analizie obszerną dokumentację. Nie uzyskano żadnego dowodu potwierdzającego zawarte w zawiadomieniach twierdzenia. Wskazano też, że w kwietniu 2010 roku prokuratura była organem niezależnym od rządu, a funkcja Prokuratora Generalnego była oddzielona od funkcji ministra sprawiedliwości.

"W konsekwencji ani premier, ani prezydent nie mieli uprawnień do zawierania jakichkolwiek umów dotyczących sposobu prowadzenia śledztwa, 'przekazywania śledztwa' czy tworzenia lub wnioskowania o powołanie wspólnych międzynarodowych zespołów śledczych" - podała Prokuratura Krajowa.

Drugi umorzony w marcu 2026 roku przez prokuraturę wątek dotyczył zaniechania wystąpienia przez polskiego Prokuratora Generalnego do Prokuratora Generalnego Rosji z wnioskiem o utworzenie wspólnego zespołu śledczego do prowadzenia postępowania przygotowawczego w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jak zaznaczono, uprawniony do tego był wyłącznie Prokurator Generalny, a nie premier czy p.o. prezydent. Prokurator Generalny z uprawnienia tego nie skorzystał. Jak ustalono w śledztwie, wynikało to przede wszystkim z ocen poczynionych w 2010 roku w Prokuraturze Generalnej, że wniosek taki byłby nieskuteczny. Jak uzasadniono, Rosja nie była stroną aktów prawa międzynarodowego, przewidujących powoływanie wspólnych zespołów śledczych.

Umarzając ten wątek postępowania, prokurator z Zespołu Śledczego nr 1 ocenił, że niewystąpienie w 2010 roku z wnioskiem do rosyjskich władz o utworzenie wspólnego zespołu śledczego nie wyczerpywało znamion żadnego przestępstwa, w tym w szczególności "zdrady dyplomatycznej".

Zarzut dla Macierewicza

W innym, pobocznym wątku śledztwa smoleńskiego Prokuratura Krajowa poinformowała we wrześniu 2025 roku o postawieniu Macierewiczowi zarzutu ujawnienia w latach 2018–2022 informacji niejawnych dotyczących katastrofy smoleńskiej. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności. Macierewicz nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień.

OGLĄDAJ: "Nie chodzi o ukrzyżowanie, a o prawdę". Koniec Macierewicza?
Antoni Macierewicz

"Nie chodzi o ukrzyżowanie, a o prawdę". Koniec Macierewicza?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

W 2020 roku polska prokuratura podała informację o postawieniu zarzutów kontrolerom, którzy pełnili służbę na wieży lotniska w Smoleńsku w dniu katastrofy. Zdaniem śledczych podpułkownik Paweł P. i dwaj inni rosyjscy oficerowie mieli - swoimi decyzjami - sprowadzić katastrofę w ruchu powietrznym, następstwem czego była śmierć wielu osób (art. 173 § 1 i 3 kk). Na wniosek prokuratury sąd wydał postanowienia o tymczasowym ich aresztowaniu, ale wszyscy znajdują się poza polską jurysdykcją.

Czytaj także: