Robert Bąkiewicz został częściowo ułaskawiony przez Andrzeja Dudę. Prezydent darował mu karę orzeczoną przez sąd w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej aktywistki Babci Kasi. - Przyzwalanie na przemoc przez prezydenta wydaje mi się obrzydliwe - oceniła Agata Szczęśniak (OKO.press) w trzeciej części programu "Tak jest" w TVN24. Dodała, że akt łaski wobec Bąkiewicza to sygnał ze strony prezydenta Dudy, że ten nie pozwoli Adamowi Bodnarowi rozliczać za to, co działo się za rządów PiS. Zdaniem Jakuba Korusa ("Newsweek") prezydent chciał spłacić polityczny dług. - Współpraca Bąkiewicza i Kancelarii Prezydenta zaczęła się w 2020 roku podczas wyborów prezydenckich. Andrzej Duda potrzebował głosów skrajnej prawicy i wtedy doszło do porozumienia między skrajną prawicą a Marcinem Mastalerkiem i Andrzejem Dudą. Faktycznie Bąkiewicz dowiózł głosów skrajnej prawicy, która zagłosowała na prezydenta Dudę - wyjaśnił Korus.