W warszawskim sądzie trwa trzecie już posiedzenie w sprawie wniosku prokuratury o tymczasowy areszt dla byłego ministra sprawiedliwości i posła PiS podejrzanego w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. - Trudno nie odnieść wrażenia, że jest to gra na czas - ocenił działania obrońców Zbigniewa Ziobry Artur Warcholiński z redakcji "Czarno na białym". Według reportera, wątpliwości adwokatów polityka PiS co do sędziego i jego rzekomym znajdowaniu się pod naciskiem politycznym, to "szersza linia obrony", która obejmuje nie tylko Ziobrę ale i Marcina Romanowskiego i "wszystkich zainteresowanych, którzy są jakoś zamieszani w aferę Funduszu Sprawiedliwości". - Nie wiem, jaki sędzia by im odpowiadał - podsumował Warcholiński. Marta Gordziewicz relacjonowała ze stolicy Węgier, że ze słów Zbigniewa Ziobry na konferencji prasowej w Budapeszcie sprzed dwóch dni, można wnioskować, że były ministre sprawiedliwości włączył się w tamtejszą kampanię wyborczą. - Zaapelował do Węgrów, by głosowali na Viktora Orbana - mówiła reporterka "Czarno na białym". Według niej "trudno nie odnieść wrażenia, że on to mówi też we własnym interesie", bo pod rządami Orbana będzie miał większą pewność, że Węgry nie wydadzą go Polsce, jeśli sąd w Warszawie zdecyduje o areszcie dla Ziobry.