Łukasz Mejza jechał z prędkością 200 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 120 km/h. Polityk został ukarany mandatem w wysokości 2,5 tysiąca złotych i 15 punktami karnymi. Odmówił jednak przyjęcia mandatu, zasłaniając się immunitetem poselskim. - Myślę, że Mejza za to odpowie. Może dojść do uchylenia immunitetu, a to jest dosyć proste w przypadku parlamentu - komentowała Dominika Wielowieyska ("Gazeta Wyborcza", TOK FM) w trzeciej części programu "Tak jest" w TVN24. Patryk Michalski (Wirtualna Polska) odniósł się do oświadczenia Mejzy, w którym tłumaczył, że śpieszył się na lotnisko. - To tłumaczenie uwłacza inteligencji wyborców i opinii publicznej - powiedział Michalski. Stwierdził też, że "Mejza powinien wyjaśnić, czy zamierza rozliczyć swój rajd w kilometrówkach, bo ponad 40 tysięcy wydał na kilometrówki w poprzednim roku". - Kolejne 40 tysięcy kosztowało polskich podatników wynajęcie samochodu przez posła Mejzę, więc pytanie, czy ten rajd odbywał tym samym autem - mówił Michalski.