44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swoją rodzinę w Ustce. Jego czteroletnia córka nie żyje, a żona i teściowa nadal przebywają w szpitalu. - To nie jest człowiek, który przyszedł do Służby Ochrony Państwa rok czy dwa lata temu. To człowiek z przeszłością, był delegowany na placówki w strefach działań wojennych w Iraku i Afganistanie. To, co się stało, jest przede wszystkim szokiem dla jego kolegów - komentował generał Marian Janicki (były szef Biura Ochrony Rządu) w pierwszej części programu "Tak jest" w TVN24. Zaznaczył, że ten funkcjonariusz w 2012 roku został odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego "Gwiazdą Iraku". - Należy się zastanowić, co takiego się stało - dodał generał Janicki. Zdaniem Andrzeja Mroczka (były policjant, zastępca dyrektora Centrum Badań nad Terroryzmem, Uniwersytet Civitas), "mogły zagrać różne mechanizmy wynikające zarówno z życia rodzinnego, jak i również kondycji samej służby". - To się też zbiegło z tym, co prezydent Trump powiedział o naszych funkcjonariuszach i żołnierzach. Nie łączę tego, ale mogły zagrać różne mechanizmy - podkreślił Mroczek.