Oni chyba inaczej widzą swoją przyszłość - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany, czy PSL byłoby gotowe przyjąć rozłamowców z Polski 2050, do niedawna tworzącej koalicję z ludowcami. Wicepremier minister obrony narodowej zauważył z satysfakcją, że zarówno przedstawiciele rozłamowców, jak i pozostający w klubie PL2050 posłowie deklarują gotowość do wspierania rządu Donalda Tuska. Pytany o ewentualne konsekwencje cofnięcia przez szefową PL2050 Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz partyjnych rekomendacji dla członków rządu którzy opuścili jej ugrupowanie, gość Moniki Olejnik podkreślił, że wyklucza, by Paweł Zalewski odpowiedzialny w MON za kontakty zagraniczne opuścił resort. Komentując insynuacje polityków PiS, jakoby przystąpienie Polski do programu unijnych pożyczek na obronność (SAFE) uzależniło Polskę od Niemiec, a otrzymanie pieniędzy zależało od zgody na przyjęcie imigrantów, Kosiniak-Kamysz zauważył, że politycy PiS twórczo się rozwinęli, skoro udało im się połączyć temat SAFE z tematem imigrantów. - To niebezpieczne gadanie. Jeśli prezydent będzie się wsłuchiwał w ten głos, zmarnujemy gigantyczną szansę rozwojową dla Polski - spuentował szef MON, odnosząc się do możliwego weta Karola Nawrockiego do ustawy o przystąpieniu do programu SAFE. Zwrócił również uwagę na nagły wzrost aktywności Antoniego Macierewicza. - Poseł Macierewicz przez dwa lata wypowiadał się tylko w tematach smoleńskich i nagle się uruchomił, gdy chodzi o SAFE. Gdy jest szansa na największy od lat zastrzyk pieniędzy dla polskiej armii, Macierewicz mówi stop - zauważył Władysław Kosiniak-Kamysz.