O sprawie Nadleśnictwo Opole poinformowało w mediach społecznościowych. Wpis opublikowano 20 lipca.
"Nie, ten samiec daniela nie wystroił się dla żartu. Jest to ofiara zaśmiecania terenu. Nie poradzi sobie sam, nie wiemy, ile czasu już z tym funkcjonuje" - napisali leśnicy. Poinformowali również, że zwierzę zostało zauważone przez mieszkańców w rejonie dzielnic Bierkowice i Półwieś w Opolu..
Jak podaje Radio Opole, od czterech dni lekarz weterynarii próbuje uśpić daniela za pomocą środka usypiającego, aby uwolnić zwierzę z plastikowej siatki i wypuścić je na wolność.
Dotychczasowe próby nie przyniosły jednak efektu. Jak przekazali dziennikarze, we wtorek zwierzę zostało spłoszone przez przypadkowe osoby. Z kolei w środę udało się trafić je środkiem usypiającym, jednak najprawdopodobniej dawka okazała się zbyt mała lub daniel nie zareagował na preparat z powodu silnego stresu i wysokiego poziomu adrenaliny.
W rozmowie z Radiem Opole Sebastian Smoliński, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Opole przekazał, że plastikowa siatka nie zagraża życiu daniela ani nie uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie.
- To fakt, że ma jakąś pętlę pod szyją, ale ona się nie zaciska. Daniel normalnie pobiera pokarm i wodę, wyczuwa oraz widzi, więc funkcjonuje. Radzi sobie naprawdę bardzo dobrze, bo gdy tylko wyczuje zapach człowieka, ucieka jak dzikie zwierzę - powiedział Smoliński w Radio Opole.
Dodał również, że odstrzał zwierzęcia nie jest brany pod uwagę.