Dylewko to mała miejscowość w gminie Grunwald koło Ostródy (Warmia i Mazury). Mieszka tam 30 osób. Ostatnie obfite opady śniegu sprawiły, że mieszkańcy zostali niemal odcięci od świata. Reporter TVN24 Mariusz Sidorkiewicz pojechał na miejsce, by sprawdzić jak wygląda sytuacja. Jak relacjonował, niełatwo dotrzeć do Dylewka, bo trzeba się przedrzeć przez zaspy.
- W ostatnie na dwa dni spadło tu 50 centymetrów śniegu, ale niektóre zaspy mają nawet ponad metr - mówił Mariusz Sidorkiewicz.
Najtrudniejszy do pokonania jest odcinek łączący drogę krajową nr 15 z Dylewkiem. Droga jest tak zaśnieżona, że niemal nie widać, jak przebiega. Pojawiły się tam dwa pługi, które próbują udrożnić przejazd. Przez panujące warunki pogodowe nie jest to jednak łatwe, bo wiatr nawiewa śnieg na odśnieżone miejsca.
- W latach 60. i 70. To było śniegu na cztery metry i nawet koniem nie dało się przejechać. Teraz to jest bajka. Dwa tygodnie zimy i będzie odwilż - powiedział jeden z mieszkańców.
- Nie wychodziłem z domu przez trzy dni, ale dzisiaj już muszę się przekopać, bo siostra prosiła, żeby ją odebrać ze szpitala - dodał kolejny.
Strach, żeby gdzieś nie utknąć
W tej miejscowości nie ma sklepu, najbliższy znajduje się niespełna dwa kilometry dalej. Aktualnie nie da się tam dojechać.
- Sytuacja poprawia się, ale wciąż jest poważna. Słyszałem, że ktoś próbował iść do tego sklepu na piechotę. Do Dylewka dojeżdżał też mężczyzna sprzedający pieczywo, nikt go tutaj nie widział od poniedziałku. Ludzie jedzą jeszcze to, co zostało ze świąt, mają zamrożony chleb, bo przygotowani są na to, że może być tutaj różnie - opowiadał Mariusz Sidorkiewicz na antenie TVN24.
Problemem jest też dotarcie na zaplanowane wizyty lekarskie. - Jeden z moich rozmówców miał być dzisiaj w Gietrzwałdzie. Nie dotrze do przychodni, musiał odwołać wizytę, na którą czekał od dawna, bo boi się po prostu wsiąść w samochód i ruszyć w drogę, żeby gdzieś nie utknąć - mówił Sidorkiewicz.
Reporter TVN24 rozmawiał również z małżeństwem seniorów, któremu kończą się leki. Liczą na pomoc zięcia. - Przyszedłem zobaczyć jak wygląda sytuacja. Nie wiem, czy przejadę. (...) Będę próbował, bo dzisiaj i tak im się kończą leki, a muszą je brać - tłumaczył reporterowi zięć seniorów.
Optymistyczne wieści są takie, że pługi cały czas pracują. - Takim dużym sprzętem ciężko jest, żeby przepchnąć też śnieg i udrożnić drogę, ale myślę, że jeszcze chwilę i będzie lepiej, Widziałem, że już samochody przejeżdżały - powiedział kierowca pługa.
Autorka/Autor: aa
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24