Tu chodzi o formę

No ja bardzo proszę. Bardzo proszę nie męczyć widzów takimi filmami reklamowymi, jak ostatnia kampania polityczna Platformy Obywatelskiej. Dlaczego partia, która stara się odwoływać do inteligencji, a właściwie: Inteligencji, teraz inteligencję widzów obraża spotami, których wstydziłby się nawet lokalny komitet wyborczy w Głuchej Dolnej?

Już nawet nie chodzi o nieścisłości co do podawanych liczb, ewentualne pomyłki czy oczywiste manipulacje. Reklama polityczna to manipulacja w czystej postaci i to niezależnie od tego, jaka partia ją firmuje i w jakim kraju. Tu chodzi o formę. Popatrzmy.

Ten głos, te liczby i gwóźdź programu, który dla mnie jest raczej gwoździem do trumny tego filmu. Dramatyczne stwierdzenie "oszukali". Ulubione słowo Andrzeja Leppera. ("Oni już byli, oszukali, muszą odejść!" - AL, 3.01.2005). Wcale nie chodzi tu o to, czy oszukali, czy nie. Tu chodzi o formę. Reklama - każda reklama - powinna być intelektualnym fajerwerkiem subtelnie łączącym humor, przekaz i sugestię. Tu jest łopatologia kładziona widzom do głowy z subtelnością cepa. A wystarczyło pamiętać, że przeciwnika najlepiej pokonać jego własną bronią - przypomnijmy sobie więc wyborczy spot PiS, ten słynny film ze znikającą zawartością lodówki i opadającym kotem Sylwestrem.

To też przecież manipulacja w czystej formie - ale za to w jakiej formie! Nawet najwięksi przeciwnicy PiS się uśmiechną. I o to chodzi. Uśmiechną, pomyślą, zapamiętają. Jeżeli Platforma nie chciała sięgać po arsenał PiSowski, to może chociaż mogłaby sięgnąć do serwisu YouTube, gdzie można znaleźć klasykę świaTowej reklamy politycznej. Poniżej film dyskredytujący Harolda Forda Juniora, demokratycznego polityka z Tennessee.

Choć może lepiej się Ameryką za bardzo nie sugerować. Można popełnić słynny błąd PiSu, który przygotowując kampanię "Bliżej ludzi" tak się zasugerował reklamą Reagana z 1984 roku "Morning in America", że był bliżej plagiatu niż ludzi.

Czytaj także: