Żałobnicy czeczeńscy chcieli przechować ciała trzech dziewczynek, które zmarły z wycieńczenia w Bieszczadach. Jednak dwie warszawskie placówki odmówiły pomocy i Czeczenom pomogli dopiero dziennikarze "Faktu".
Według gazety szpitale odmawiały pomocy Czeczenom, choć skierowano ich z ciałami dzieci właśnie do nich. Miejsce miało być m.in. w szpitalu na ulicy Wołoskiej. Ale pracownicy przyszpitalnego prosektorium, którzy mieli przenieść ciała trzech dziewczynek z karawanu do specjalnej chłodni, odmówili pomocy.
Źródło: Fakt