Znalezione w Polsce osobniki zostały zbadane w ramach programu "Narodowe kleszczobranie", zainicjowanego przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego wiosną 2024 roku. Schwytane osobniki można odpowiednio zabezpieczyć i wysłać badaczom do analizy pod kątem obecności patogenów.
Badacze wyjaśnili, że nadsyłane zgłoszenia dotyczą różnych gatunków kleszczy. Poza kleszczami pospolitymi i łąkowymi, na terenie kraju znaleziono do tej pory 12 kleszczy afrykańskich z rodzaju Hyalomma. Fizycznie do badania trafiły cztery osobniki.
Były nosicielami bakterii
Wyniki badań przesłanych kleszczy Hyalomma wykazały, że wszystkie cztery okazy zawierały bakterie. Jak tłumaczyła Wiktoria Romanek z UW, były to riketsje Rickettsia aeschlimannii, które należą do patogenów wywołujących u ludzi gorączki plamiste.
- Zakażenie może objawiać się wysoką gorączką, silnym osłabieniem, bólami mięśni oraz charakterystyczną zmianą skórną w miejscu ukłucia. Ten gatunek bakterii jest ściśle związany z kleszczami z rodzaju Hyalomma, więc jest nowym patogenem, po raz pierwszy zanotowanym na terenie naszego kraju - poinformowała.
Jak jednak podkreśliła badaczka, w kleszczach z Polski nie wykryto dotychczas wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, która jest chorobą o bardzo niebezpiecznym przebiegu.
Lubią suchą wiosnę
Kleszcze Hyalomma są duże, szybko biegają i potrafią podążać za ofiarą nawet przez kilkaset metrów. Do naszego kraju często trafiają wraz z migrującymi ptakami. Naukowcy podkreślili, że sucha i ciepła wiosna jest idealna dla przeżycia i rozwoju "przywiezionych" młodocianych osobników.
- Chcieliśmy jeszcze raz prosić państwa o pełną mobilizację i udział w projekcie, gdyż podczas nadchodzącej wiosny i lata możemy doświadczyć prawdziwego wysypu tych kleszczy - podsumowała koordynatorka projektu Anna Bajer.