W sobotę Łukasz Mejza obserwował walkę swojego kolegi partyjnego Przemysława Czarneckiego, posła w latach 2014–2023, obecnie radnego sejmiku dolnośląskiego, na gali jednej z federacji feak fightowych. Niewykluczone, że wkrótce sam stanie w oktagonie.
O takim scenariuszu napisała w środę "Rzeczpospolita". Według ustaleń gazety Mejza sam zabiega o to, by walczyć na gali.
"Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość. Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie. Jeśli mógłbym pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć" - odpowiedział "Rzeczpospolitej".
Zapytaliśmy posła o szczegóły - czy miałaby to być jednorazowa walka, czy dłuższy kontrakt, jak licuje to z powagą funkcji posła oraz ze słowami Jarosława Kaczyńskiego, który takie walki określał "czystą patologią". Czekamy na odpowiedź.
Przegrany proces, za szybka jazda i awantura
W ostatnich dniach głośno było o Łukaszu Mejzie w innym kontekście. W poniedziałek poseł PiS przegrał sądowy proces, ktory wytoczył Jakubowi Wróblewskiemu. Poseł oskarżał internautę o zniesławienie. Chodziło o posty, w których 17-letni wówczas Wróblewski krytykował parlamentarzystę. Sąd uniewinnił go z czterech zarzutów, a piąty uznał za czyn o znikomej szkodliwości społecznej.
Mejza w niedzielę, 12 kwietnia, został zatrzymany przez policję po tym, jak na drodze ekspresowej pod Zieloną Górą jechał z prędkością ponad 150 km/h. Ukarano go mandatem w wysokości 800 złotych, który przyjął, a także dziewięcioma punktami karnymi.
To nie pierwszy przypadek łamania przepisów ruchu drogowego przez tego posła. W październiku 2025 roku na innej drodze ekspresowej jechał ponad 200 km/h. Mandatu wtedy przyjąć nie chciał, zasłaniając się immunitetem.
Za dotychczasowe wykroczenia drogowe zebrałby już ponad 168 punktów karnych - wyliczyli dziennikarze RMF FM.
Z kolei jesienią zeszłego roku Mejza został ukarany przez sejmową komisję etyki za awanturę, do jakiej doprowadził w restauracji w Nowym Domu Poselskim. Mejza miał brać udział również w pijackiej awanturze w hotelu poselskim w sierpniu 2025 roku.
Sasin: mamy posłów, jakich mamy
Ostatnie zamieszanie wokół posła skomentował Jacek Sasin w Porannej rozmowie w RMF FM. - No cóż, mamy posłów, jakich mamy. Takich nam wyborcy wybierają - powiedział.
Został też zapytany, czy nie należałoby się z nim rozstać. - Łatwo się rozstawać, jakbyśmy chcieli iść w taką stronę, że każdy, do kogo mamy jakieś zastrzeżenia, byśmy się chcieli z nim rozstawać - no cóż, można powiedzieć, każdy jest ułomny, nie ma ludzi idealnych - powiedział Sasin.
Dodał, że do wielu posłów można mieć zastrzeżenia. Przekazał też, że będzie namawiał Mejzę do odrzucenia propozycji udziału w walce. - Na razie nie wystartował. Jak wystartuje, to będziemy się zastanawiać - powiedział w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim.
Źródło: tvn24.pl, Rzeczpospolita
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak