Kolejna doba pożaru na Lubelszczyźnie. Ponad tysiąc osób w akcji

Gaszenie pożaru w Puszczy Solskiej
Kolejny dzień pożaru w Puszczy Solskiej, nadal są zarzewia ognia (8 maja 2026)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Państwowa Straż Pożarna
Około 1100 osób bierze w piątek udział w gaszeniu pożaru Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie. Według informacji przekazanych rano przez służby, mimo opadów deszczu nadal utrzymują się ukryte zarzewia ognia. Dogaszanie pogorzeliska ma potrwać jeszcze przez nawet tydzień.

Podczas porannego briefingu prasowego w piątek - po kolejnym spotkaniu sztabu kryzysowego - przedstawiciele służb przekazali aktualną informację dotyczącą pożaru w Puszczy Solskiej. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Leśniakiewicz poinformował, że mimo sprzyjających warunków atmosferycznych i dużego wysiłku włożonego w akcję gaśniczą, sytuacja wciąż nie jest opanowana.

Gaszenie pożaru w Puszczy Solskiej
Gaszenie pożaru w Puszczy Solskiej
Źródło zdjęcia: Państwowa Straż Pożarna

Pożar trwa od wtorku. Jak przekazali w piątek strażacy, powierzchnia pogorzeliska to około 350 hektarów hektarów, podczas gdy działania operacyjne trwają na obszarze około tysiąca hektarów.

- Mamy nadal zarzewia ognia, które są ukryte, bowiem mamy te tereny, które są takimi terenami torfowymi. Całą noc trwały działania ratownicze i prowadzone były akcje związane z minimalizowaniem tego zagrożenia. Wiemy o tym, że opady deszczu lada moment się zakończą i według informacji, które nam przekazują eksperci, mamy na razie zawilgocony teren, nie zmoczony - podkreślił wiceszef MSWiA. Dodał, że "są możliwości dalszego rozprzestrzeniania się tego pożaru".

Pięć odcinków bojowych, ponad 800 strażaków

Dowodzący akcją gaśniczą nadbryg. Sławomir Sierpatowski, zastępca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, przekazał, że teren pożaru jest podzielony na pięć odcinków bojowych.

W akcji biorą udział m.in. policyjne Black Hawki
W akcji biorą udział m.in. policyjne Black Hawki
Źródło zdjęcia: Państwowa Straż Pożarna

- Na pierwszym odcinku bojowym, czyli w środkowej części terenu objętego pożarem, prowadziliśmy w nocy monitorowanie i dozorowanie. Strażacy przelewali miejsca zarzewi. które były wskazywane przez drony. Drugi odcinek bojowy jest to południowa część terenu objętego naszymi. działaniami. Jest to najtrudniejszy teren na chwilę obecną. Teren jest położony na miejscach torfowych. Jest bardzo dużo zarzewi, korzenie pod drzewami są powypalane, więc jest ryzyko kładzenia się drzew w trakcie prowadzenia naszych działań - podkreślił strażak. Dodał, że to właśnie na tym odcinku - w południowej części działań, od strony miejscowości Osuchy - działania będą w piątek najbardziej zintensyfikowane.

Trwa walka z pożarem. Strażacy o pięciu odcinkach bojowych
Źródło: TVN24

Trzeci odcinek bojowy to okolice drogi wojewódzkiej nr 849. Strażacy gasili tam w nocy pojedyncze zarzewia ognia. Na czwartym odcinku, od strony miejscowości Józefów, sytuacja jest opanowana i w nocy strażacy dozorowali tę okolicę. Ze wschodniej części działań - na piątym odcinku bojowym - strażacy budują magistralę wodną na wypadek zmiany warunków pogodowych - czyli gdyby wiatr rozprzestrzenił pożar w tym kierunku.

- W nocy siły były zminimalizowane. Większość ratowników odpoczywała - podkreślił nadbryg. Sierpatowski. Jak dodał, w akcję zaangażowanych jest obecnie 810 strażaków PSP i OSP, a także 213 pojazdów. - Wszyscy zostają na terenie działań. Po sztabie popołudniowym będziemy podejmowali decyzje co do ewentualnej rotacji i odsyłania tych zastępów, które przyjechały na teren działań ratowniczych - poinformował zastępca komendanta.

Wiceszef MSWiA przekazał w trakcie briefingu, że łącznie w akcji bierze udział ponad 1100 przedstawicieli różnych służb.

Dogaszanie potrwa tydzień

Odpowiadając na pytanie reportera TVN24 Konrada Borusiewicza, zastępca komendanta głównego PSP poinformował, że dogaszanie pogorzeliska ma potrwać około tygodnia. - Będziemy kwartał po kwartale przeglądać, weryfikować. Jeżeli pożar będzie w tej części ugaszony, będziemy go przekazywali przedstawicielom Lasów Państwowych - powiedział.

Nadbryg. Sierpatowski przekazał, że aktualnie nie ma zagrożenia rozprzestrzenienia się pożaru na obszary zabudowane. - W miejscach, gdzie mamy te zarzewia ukryte w torfie, sprzęt ciężki Lasów Państwowych wykonał frezowania, czyli takie pasy zabezpieczające o szerokości około pięciu metrów, po to, aby ten pożar nam się nie przedostał. Jeżeli nie będzie silnych wiatrów, to będziemy to kontrolowali. Natomiast najgorszym scenariuszem jest silny wiatr, bo wówczas te zarzewia mogą się rozpalić od nowa - powiedział Sierpatowski. Dodał, że "sytuacja jeszcze nie jest opanowana".

Nadbryg. Sławomir Sierpatowski podkreślił, że samoloty i śmigłowce, które w ostatnich dniach brały udział w akcji gaśniczej, nie mogą na razie wykonywać lotów ze względu na zbyt niską podstawę chmur. Strażacy wykorzystują jednak drony.

Tylko w czwartek policyjne śmigłowce Black Hawk wykonały w miejscu akcji gaśniczej 112 zrzutów wody, cztery Dromadery – 32 zrzuty, a siedem śmigłowców Lasów Państwowych – 250 zrzutów.

Zakończyły się oględziny wraku Dromadera

Zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie, inspektor Andrzej Mioduna, przekazał podczas briefingu, że zakończyły się oględziny miejsca katastrofy samolotu gaśniczego. W wypadku, do którego doszło we wtorek w trakcie gaszenia pożaru, zginął 65-letni pilot Dromadera. Komendant przekazał, że wrak został zabezpieczony do dalszych czynności. Nie podał jednak żadnych szczegółów dotyczących dotychczasowych ustaleń.

Prokurator Rafał Kawalec, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu, powiedział tvn24.pl, że na ten moment śledczy nie ujawniają dotychczasowych ustaleń dotyczących przyczyn katastrofy.

Wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała przypomniał, że kilka tygodni temu pożar pojawił się także w Puszczy Białowieskiej. Wówczas spłonęło ponad sześć hektarów terenu. – Jesteśmy w dobie bardzo niestabilnej sytuacji klimatycznej w tej części Europy – podkreślił polityk.

Dorożała podkreślił, że kolejnym wyzwaniem po ugaszeniu pożaru jest zabezpieczenie przed suszą. - Dzisiaj kluczowe jest to, żebyśmy jak najmniej wypuszczali tej wody, jak najwięcej trzymali tej wody w terenie (...). Lasy Państwowe mają projekty tak zwanej małej retencji. Dzisiaj to jest kluczowe. Widzieliśmy to na przykładzie pożaru z zeszłego tygodnia, gdzie strażacy, którzy mieli dostęp do takiej sadzawki, gdzie była spiętrzona woda w jednym miejscu, było łatwo tam się dostać, można było tę wodę bardzo szybko wykorzystać (...). To jest strategicznie dzisiaj jeden z najbardziej istotnych elementów – mówił wiceminister klimatu.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: