Akt oskarżenia przeciwko 46-letniej prezes spółki z woj. zachodniopomorskiego i jej 56-letniemu mężowi Prokuratura Regionalna w Łodzi skierowała do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Zarzuty obejmują kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i oszustwa na szkodę Elektrowni Bełchatów na łączną kwotę 21 mln zł oraz prania brudnych pieniędzy.
Oskarżonych zostało jeszcze dziesięć innych osób - sześć kobiet i czterech mężczyzn w wieku od 41 do 72 lat, w tym trzech "podstawionych" prezesów spółek kontrolowanych przez małżonków. Usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
- To efekt ustaleń poczynionych w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Delegaturę w Łodzi. Postępowanie wszczęliśmy w oparciu o ustalenia ABW, a zawiadomienie o przestępstwie złożył pełnomocnik bełchatowskiej elektrowni - mówi prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi.
Legenda z Moskwą w tle
Proceder trwał kilka lat. - Sprowadzał się o przede wszystkim do sprzedaży pokrzywdzonej spółce ponad miliona litrów wody kranowej z dodatkiem niewielkiej ilości chloru i kwasu fosforowego. Płyn dostarczany do elektrowni miał być innowacyjnym, biologicznym, rzekomo opatentowanym preparatem do minimalizowania wytrącania się osadów w absorberze instalacji odsiarczania spalin - powiedział Kopania.
Oskarżeni wprowadzili władze elektrowni w błąd przy wykorzystaniu poświadczających nieprawdę dokumentów. W rzeczywistości woda kranowa stanowiła około 99,9 proc. sprzedawanego "specyfiku", a umowa z dostawcą pozbawiała kupującego możliwości przeprowadzenia własnych badań właściwości płynu.
Śledczy ustalili też, że dochodziło do fałszowania prowadzonych przez firmę zewnętrzną badań, które miały potwierdzać skuteczność sprzedawanej substancji. Aktem oskarżenia objęte zostały trzy byłe pracownice tej firmy. - Ustaliliśmy także, że kobieta oskarżona o kierowanie grupą przestępczą proponując między innymi Elektrowni Bełchatów produkty chemiczne swojej firmy, czy występując na konferencjach branżowych, prezentowała się jako wysokiej klasy chemik, podając przy tym nieprawdziwe informacje, że ukończyła prestiżowy moskiewski uniwersytet. Faktyczne nie była ona absolwentem żadnej szkoły o profilu chemicznym, a ma wykształcenie podstawowe - powiedział Kopania.
Według współpracowników oskarżonej, kobieta wykorzystywała tę "legendę" do prowadzenia sprzedaży.
Ukrywali się w Hiszpanii
Prezes firmy i jej mąż ukrywali się przed organami ścigania. Prokuratura poszukiwała ich europejskim nakazem aresztowania. Oboje zostali zatrzymani w Hiszpanii. Po przewiezieniu do Polski trafili do aresztu śledczego.
- Obecnie areszt jest stosowany wobec 56-latka, natomiast z uwagi na stan zdrowia 46-letniej kobiety, który - jak wynika z opinii biegłego - uniemożliwia jej pobyt w jednostce penitencjarnej, konieczne było zastąpienie aresztu kilkoma wolnościowymi środkami zapobiegawczymi - powiedział prokurator.
Akt oskarżenia obejmuje także trzech "prezesów-słupów". To prezesi spółek kontrolowanych przez małżonków, którzy będą odpowiadać za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz tak zwaną zbrodnię fakturową. Mieli oni wystawiać i wprowadzać do obrotu faktury, bez pokrycia w rzeczywistości. - Miało to zawyżać koszty funkcjonowania zachodniopomorskiej spółki oskarżonych, co przekładało się na wysokość należności podatkowych. Łączna kwota brutto wystawionych faktur przekracza 20 milionów złotych. Można mówić o uszczupleniach podatkowych na kwotę około 2,2 miliona złotych - wyjaśnił Kopania.
Wyjazdy i perfumy za korzystne decyzje
Pozostali oskarżeni to byli pracownicy elektrowni, pełniący funkcje kierownicze. Dwóm kobietom zarzuca się przyjęcie korzyści w kwotach 20 i 4 tysięcy złotych a także perfum, alkoholu, opłacenia pobytów w hotelach oraz wyjazdu zagranicznego, w zamian za nadużycie udzielonych im uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Ich działania prokurator ocenił jako czyn nieuczciwej konkurencji i niedopuszczalne czynności preferencyjne.
- Wobec dwóch kolejnych członków byłego kierownictwa, którzy sprzyjali firmie oskarżonych, sformułowane zostały zarzuty wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w kwocie ponad 18 milionów złotych - powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury regionalnej.
118 tomów akt, zabezpieczony pałac
Materiał dowodowy sprawy liczy aż 118 tomów akt. To głównie zeznania, dokumenty, specjalistyczne opinie i ekspertyzy, w tym badanie właściwości biologicznych i fizykochemicznych sprzedawanej elektrowni substancji.
W śledztwie zabezpieczony został majątek podejrzanych - pieniądze i nieruchomości, w tym wyceniony na 4 mln zł zabytkowy pałacyk, w którym siedzibę miała spółka należąca do podejrzanej.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock