19 lat temu miał zabić i obedrzeć ze skóry studentkę. Teraz został zatrzymany

Kraków

19 lat temu miał zabić i obedrzeć ze skóry studentkę. Teraz został zatrzymany

Policjanci z Archiwum X zatrzymali podejrzewanego o zabójstwo sprzed prawie 20 lat. Miał on pobić i torturować 23-latkę, a później ją zabić i ściągnąć z niej skórę. Mężczyzna był podejrzewany niemal od początku śledztwa. Brakowało jednak dowodów. W sobotę więcej w "Superwizjerze" TVN 24.

Zatrzymany to 52-letni Robert J., mieszkaniec krakowskiego Kazimierza.

Mężczyzna został zatrzymany przez policyjnych antyterrorystów i przewieziony do komendy wojewódzkiej policji w Krakowie, skąd trafi do Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Tam ma zostać przesłuchany.

Przez wiele lat był obserwowany przez śledczych. Brakowało jednak dowodów jego winy.

- Od kilku lat te podejrzenia koncentrowały się wobec jednego człowieka, ale nigdy nie udało się przełożyć zebranego materiału na konkretne dowody, które pozwalałyby na postawienie temu człowiekowi zarzutów. Dzisiaj został zatrzymany. Mam nadzieje, że to zabójca. Gdyby się okazało, że po 20 latach udało się zatrzymać zabójcę, to byłby ogromny sukces - mówi Dariusz Nowak, były rzecznik małopolskiej policji.

Sztuki walki i praca w prosektorium

Więcej o mężczyźnie pisze Radio Kraków. J. miał być znajomym Katarzyny. Feralnego dnia miał namówić dziewczynę na wyjazd do domku na obrzeżach Krakowa. Tam miał ją torturować, zabić i obedrzeć ze skóry, z której później uszył makabryczny płaszcz. Katarzyna zaginęła 12 listopada 1998 roku.

Według lokalnych mediów Robert J. miał ciężkie dzieciństwo. W domu dochodziło do kłótni, a nawet przemocy. Rodzice się rozwiedli. Robert został pod opieką matki, z którą mieszkał w kamienicy na Starym Mieście. Na podwórku znany był z zamiłowania do męczenia kotów i psów. Trenował sztuki walk. Eksperci, badając skórę Katarzyny Z., odnaleźli na niej ślady uderzeń, które zadać mógł tylko ktoś, kto trenował sztuki walki. Obowiązkową służbę wojskową miał odbyć w szpitalu zakonnym. Tam m.in. pomagał w prosektorium. To tam - według śledczych - mógł posiąść umiejętności, które później pozwoliły mu na precyzyjne spreparowanie skóry. Na Roberta J. wskazuje także miejsce zamieszkania. Kamienica, w której mieszka, znajduje się przy Bulwarach Wiślanych. Rzeka płynie w kierunku Dąbia, miejsca znalezienia skóry.

Sprawa śmierci 23-latki od lat pozostawała jedną z największych zagadek dla śledczych. O sprawie pisaliśmy w Magazynie TVN24.

Skóra w wodzie

6 stycznia 1999 r. pchacz Łoś pokonywał wody Wisły. Robiło się coraz ciemniej, załoga chciała już zacumować. W pewnym momencie kapitan poczuł opór. Podejrzewał, że śruba pchacza została przyblokowana przez gałęzie albo inne przedmioty z dna rzeki. Sprawdził dopiero następnego dnia i natychmiast wezwał policję.

Okazało się, że statek zatrzymany został przez kawałek ludzkiej skóry.

Jak opowiadał dr Tomasz Konopka z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie, w pierwszym momencie rozważano możliwość, że zwłoki zniszczył pływający po rzece statek. - Dopiero później okazało się, że to było odpreparowane w sposób celowy. Ktoś odciął kończyny, a całą resztę tułowia odpreparował ze skóry - mówił Konopka. Lekarze w Instytucie Medycyny Sądowej po badaniu przyznali, że po raz pierwszy w życiu widzieli coś takiego.

Pierwszy taki przypadek

Z taką sprawą również nigdy wcześniej nie zetknęli się policjanci. Wykonano wtedy jedne z pierwszych w Polsce badań DNA na potrzeby śledztwa. Specjaliści mówili, że to pierwszy przypadek oskórowania w cywilizowanym świecie.

- Dzięki współpracy prokuratora z Laboratorium Ekspertyz 3D z Uniwersytetu Wrocławskiego udało się uzyskać trójwymiarowe odtworzenie przebiegu zabójstwa. Była to pierwsza w Polsce i na świecie ekspertyza w takim zakresie.

Najlepsi policyjni psycholodzy próbowali określić, kim jest sprawca. Jego profil psychologiczny zaczęto budować m.in. w oparciu o to, co policja wiedziała o dziewczynie. - Należała do samotników, ale też ludzi dobrych wewnętrznie. Ludzi, którzy kiedy ktoś potrzebuje pomocy, nie uciekają, nie wycofują się, a wręcz odwrotnie - są przyjaźnie nastawieni. Nawet w momencie, kiedy takiego człowieka nie znają - tłumaczył Dariusz Nowak, ówczesny rzecznik małopolskiej policji.

Kryminolog Brunon Hołyst twierdził, że zachowanie 23-latki spowodowało, że sprawca uznał ją za łatwą ofiarę. Śledczy dokładnie badali także znalezioną skórę. Bo to, czego dokonał sprawca, musiało wymagać szczególnych umiejętności.

W lipcu 2000 r. ujawniono, iż przy szczątkach znaleziono ślady biologiczne nie pochodzące od ofiary. Wykorzystano je do weryfikacji osób, znajdujących się w kręgu podejrzeń. Nie przyniosło to jednak efektów i w październiku 2000 r. prokuratura umorzyła śledztwo. Podkreślała jednak, że w przypadku ustalenia nowych okoliczności lub dowodów śledztwo może być podjęte na nowo. Przestępstwo zabójstwa ulega przedawnieniu dopiero po 30 latach. Pod koniec 2011 r. krakowska policja poinformowała, iż policjanci z tzw. Archiwum X ponownie analizowali materiały tego śledztwa i ustalali nowe dowody.

Wznowienie śledztwa

Było to możliwe m.in. dzięki postępowi w dziedzinie badań kryminalistycznych oraz współpracy z ekspertami w różnych dziedzinach. W 2012 roku prokuratura podjęła decyzję o ekshumacji szczątków ofiary i ponownej sekcji ze względu na rozwój techniki. Znaleziono substancje i związki chemiczne, włókna pochodzenia organicznego a także, co może mieć decydujące znaczenie w ostatecznym rozstrzygnięciu sprawy, szczątki roślinności. - Okazało się, że szczątki roślinne ponad wszelką wątpliwość nie pochodzą ze środowiska wodnego. Występowanie tej rośliny jest ograniczone tylko do pewnych miejsc - mówił ówczesny rzecznik małopolskiej policji Mariusz Ciarka.

W ubiegłym roku śledczy przy wsparciu płetwonurków szukali szczątków oraz dowodów w sprawie zamordowanej studentki. Poszukiwania polegały m.in. na badaniu dna rzeki przy użyciu nowoczesnego sonaru. Po zeskanowaniu sprawdzanego obszaru odpowiedni program komputerowy złożył uzyskane obrazy w jeden, na podstawie którego członkowie zespołu wytypowali interesujące ich miejsca i przedmioty, które zostały szczegółowo zlokalizowane na dnie rzeki.

Autor: mmw/gp / Źródło: TVN24 Kraków / Radio Kraków