Ukradziony przez Niemców pierścionek wrócił po 80 latach do wnuczki więźniarki Ravensbrück

Ukradziony przez Niemców pierścionek wrócił po 80 latach do wnuczki więźniarki Ravensbrück
Ukradziony przez Niemców pierścionek wrócił po 80 latach do wnuczki więźniarki Ravensbrück
Źródło: TVN24

Ukradziony przez Niemców w 1944 r. pierścionek należący do pochodzącej z Zakopanego więźniarki obozu koncentracyjnego Ravensbrück został w piątek uroczyście przekazany jej wnuczce. Niemcy ukryli biżuterię wraz z dokumentami w kręgielni w Szlezwiku-Holsztynie, a odnaleźli go alianci tuż po wojnie.

Zrabowany przez Niemców pierścionek należał do Karoliny Sitek, z domu Barcik, z Zakopanego. Poszukiwania spadkobierców biżuterii były prowadzone w ramach realizowanej przez Międzynarodowe Centrum Badań Prześladowań Nazistowskich Arolsen Archives kampanii #StolenMemory.

Wzruszona Bożena Krupa, dziękując za przekazanie bezcennej pamiątki po babci, powiedziała, że "będzie to jej najcenniejsza rzecz, jaką ma".

Czytaj też: W obozie koncentracyjnym zabrali jej pierścionek. Biżuteria wróci do wnuczki, dzięki kartce zostawionej na grobie

"W lipcu tego roku odwiedziłam grób mojej mamy i babci i robiąc porządki na grobie, znalazłam list z prośbą o kontakt. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale mimo wszystko zadzwoniłam i dowiedziałam się o historii babci i odnalezionym pierścionku. Byłam tym bardzo przejęta i wzruszona" – opowiadała Bożena Krupa, odbierając pamiątkę po swojej babci.

michal 1
Bożena Sitek otrzymała pierścionek po babci
Źródło: TVN24

Uratowana z obozu

Prywatnie wnuczka Karoliny Sitek, Bożena Krupa, jest kuzynką burmistrza Zakopanego Leszka Doruli, który dobrze zna historię rodziny. Burmistrz przypomniał, że mąż Karoliny Sitek był żołnierzem Wojska Polskiego i brał udział w wojnie obronnej 1939 roku. Jego żonę Niemcy wywieźli do obozu koncentracyjnego, jego zaś rozstrzelano.

Ukradziony przez Niemców pierścionek wrócił po 80 latach do wnuczki więźniarki Ravensbrück
Ukradziony przez Niemców pierścionek wrócił po 80 latach do wnuczki więźniarki Ravensbrück
Źródło: TVN24

Spadkobierczynię Karoliny Sitek odnalazła wolontariuszka Arolsen Archives Elżbieta Koczar z Miejskiego Ośrodka Kultury w Żorach, która wcześniej również odnalazła spadkobierców dwóch osób, które zginęły w niemieckich obozach zagłady.

Koordynator kampanii #StolenMemory w Polsce Ewelina Karpińska-Morek wyjaśniła, że pierścionek razem z dokumentami Karolina Sitek miała w momencie przybycia do obozu koncentracyjnego Ravensbrück.

Ukradziony przez Niemców pierścionek wrócił po 80 latach do wnuczki więźniarki Ravensbrück
Ukradziony przez Niemców pierścionek wrócił po 80 latach do wnuczki więźniarki Ravensbrück
Źródło: TVN24

"Tam te rzeczy były zabrane i trafiły do depozytów wojennych. Zostały opisane imieniem, nazwiskiem, miejscem i datą urodzenia. Z końcem wojny, kiedy Niemcy zorientowali się, że przegrali, ukryli depozyty w kryjówce w kręgielni w pubie w Lunden w Szlezwiku-Holsztynie. Tam odnaleźli je alianci i po wojnie zaczęli przekazywać kolejnym instytucjom z zamiarem odnalezienia prawowitych właścicieli, o ile przeżyli wojnę, lub ich krewnym" – wyjaśniła Karpińska-Morek.

michal 2
Ewelina Karpińska-Morek - Międzynarodowa Służba Poszukiwawcza

Arolsen Archives

Arolsen Archives to instytucja założona w trakcie II wojny światowej jako Międzynarodowa Służba Poszukiwań, która współdziałała z Czerwonym Krzyżem i Czerwonym Półksiężycem w różnych krajach, szukając zaginionych ludzi, łącząc rodziny rozdzielone wojną. Obecnie głównym zadaniem instytucji są próby odtworzenia historii ofiar wojny i odzyskania utraconych przedmiotów i dokumentów. W latach 60. wszystkie depozyty z II wojny światowej trafiły do Międzynarodowego Centrum Badań Prześladowań Nazistowskich Arolsen Archives. Było to wówczas 4,7 tys. kopert z depozytami.

Chociaż depozytów z Polski było najwięcej, to poszukiwania spadkobierców w naszym kraju rozpoczęto w 2016 r. Depozytów pochodzących z Polski było łącznie 899. Obecnie Fundacja #StolenMemory ma 650 takich pamiątek – 239 przedmiotów wróciło już do prawowitych spadkobierców odnajdywanych dzięki wolontariuszom.

"Są to rzeczy, które osoby zatrzymane przez Niemców miały przy sobie. Głównie były to portfele z dokumentami, zdjęcia najbliższych, różańce, zegarki kieszonkowe lub na rękę, biżuteria czy papierośnice. Zdarzały się również listy, które są bardzo cenne z punktu widzenia historycznego. Wśród nich był list mężczyzny, który w drodze do obozu koncentracyjnego napisał list pożegnalny do rodziny, ale ten list dotarł do jego bliskich dopiero po 70 latach" – opowiadała Karpińska-Morek.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: