"UWAGA!" TVN

Tragedia na krakowskim Podgórzu. Młodzi rodzice nie żyją, osierocili małe dziecko. "Mam rozerwane serce"

WYPADEK SOLNA DO ZAJAWKI
Reporterzy "Uwagi!" TVN o tragedii w Krakowie
Źródło wideo: "Uwaga" TVN
Źródło zdj. gł.: "Uwaga" TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W wypadku na krakowskim Podgórzu zginęła para, która osierociła ośmiomiesięcznego syna. - Mam rozerwane serce, nie wiem, czy to się kiedyś zagoi - mówi ojciec tragicznie zmarłej kobiety. Sprawie przyjrzeli się reporterzy "Uwagi!" TVN. Rozmawiali z bliskimi ofiar i rodzicami kierowcy.

W wypadku, do którego doszło w centrum Krakowa, zginęło młode małżeństwo, Mateusz i Klaudia. Para szła chodnikiem razem z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Zmierzali do domu, aby nakarmić i położyć spać maleństwo. Nagle uderzyło w nich auto. Rodziców dziecka nie udało się uratować. Osierocony chłopiec walczył o życie w szpitalu.

- Z dzieckiem jest już trochę lepiej. Było na intensywnej terapii, ale już dochodzi do siebie. Ma gips na ręce i nóżce. Ma jeszcze wgniecenie pod okiem, ale lekarz mówił, że to zejdzie. Zaczął już nawet pić, otwiera oczy. Idzie ku dobremu - ocenia w rozmowie z "Uwaga" TVN pan Andrzej, ojciec zmarłej w wypadku Klaudii.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ PROGRAMU "UWAGA!"

Tragedia na krakowskim Podgórzu
Tragedia na krakowskim Podgórzu
Źródło zdjęcia: "Uwaga" TVN24

- Cały czas patrzę na niego, na jego oczka, jakbym patrzył na córkę. Bo to jest część córki. On był uśmiechnięty jak moja córka - dodaje dziadek Oliwiera.

Według prokuratury wypadek spowodował 26-letni Hubert B. Mężczyzna został zatrzymany przez policję zaraz po zdarzeniu. Z policyjnego radiowozu obserwował akcję ratunkową.

"Serce nam pękło, gdy dowiedzieliśmy się o tej tragedii"

Hubert B. pochodzi z Podkarpacia. Do Krakowa przyjechał razem z narzeczoną, na weekend, odwiedzić przyjaciół. Reporterom programu "Uwaga!" TVN jako jedynym udało się dotrzeć do rodziców 26-latka i z nimi porozmawiać.

- Serce nam pękło, gdy dowiedzieliśmy się o tej tragedii. Nie znajdujemy słów, które mogłyby wyrazić nasz ból i współczucie dla osób, które ucierpiały w tym wypadku. Modlimy się za nich codziennie - mówi matka kierowcy.

26-latek kupił auto, którym uderzył w młode małżeństwo, miesiąc temu. To sportowa wersja popularnego golfa. Był z zakupu bardzo dumny. Ogłosił to na swoich social mediach.

- Auto było potrzebne w spełnieniu jego marzeń. Chciał mieć taki samochód, bo był fotografem samochodowym. Ten samochód nie był do wyścigów, do ścigania się. Mój syn nigdy nie ścigał się na ulicy. Robił tylko zdjęcia - zapewnia ojciec 26-latka.

Skoro według rodziców Huberta B. ich syn nie ścigał się, to jak doszło do tak makabrycznego wypadku? Dziennikarze "Uwagi!" poszli do prokuratury.

"Utracił panowanie nad samochodem"

- Kierujący samochodem Volkswagen Golf nie opanował pojazdu w związku z nadmierną prędkością. W tym miejscu obowiązywało ograniczenie prędkości do 30 kilometrów na godzinę. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że kierowca jechał z prędkością około 70 kilometrów na godzinę, utracił panowanie nad samochodem i uderzył w pokrzywdzonych - opisuje Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

- W tym momencie wina kierowcy jest ewidentna, natomiast sprawa jest na wstępnym etapie. Na pewno będzie powołany biegły do spraw rekonstrukcji wypadków - dodaje prokurator Waszczuk. Prokuratura powołała też biegłego, który ma pobrać dane z czarnej skrzynki auta.

Na razie śledczy są bardzo oszczędni w informacjach opisujących przebieg wypadku. Reporterzy pojechali na miejsce tragedii, aby spróbować zrekonstruować, jak doszło do katastrofy.

- Prokuratura zabezpieczyła nagrania z pobliskiego hotelu, na których widać przejazd 26-letniego kierowcy. Mężczyzna zjeżdżał po łuku. Prawdopodobnie na wysokości mostu stracił panowanie nad swoim samochodem. Przekroczył oś jezdni. Wpadł na chodnik, którym spacerowało młode małżeństwo z dzieckiem. Uderzył w nich. Samochód obrócił się wokół własnej osi i zatrzymał na nasypie - opowiada reporter "Uwagi!" Maciej Dopierała.

Mężczyzna nie przyznał się do stawianych zarzutów. Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.

"To byli wspaniali ludzie z ogromnym sercem"

- To było mocne uderzenie, Mateusz zginął na miejscu, a moja córka w szpitalu. Zniszczenia w środku były na tyle duże, że nie było szans na ratunek. Na szczęście Oliwier był zapięty w wózeczku. Uderzenie było tak mocne, że odbiło i wyrzuciło go na bok. Razem z wózkiem. To go uratowało, to zapięcie w wózku - opowiada pan Andrzej.

Jak mówi dziadek, babcia jest teraz z wnukiem w szpitalu. Czuwa przy nim przez 24 godziny na dobę.

- Jest ciężko, jest na lekach, mówi, że nie wierzy w to, co się stało. Ja też płaczę - przyznaje pan Andrzej.

Także przyjaciele młodego małżeństwa nie mogą się pogodzić ze śmiercią Mateusza i Klaudii.

- To byli wspaniali ludzie z ogromnym sercem. Klaudusia była bardzo mądrą, piękną i kochającą żoną i chciała być najlepszą mamą. Mateusz to był gość, który wszystkich rozweselał - opowiada reporterom programu "Uwaga!" TVN pan Krystian, przyjaciel nieżyjącego małżeństwa.

"Godzina ciszy na Solnej" w Krakowie po tragicznym wypadku
Źródło: TVN24

"On żałował tego, co się wydarzyło"

- Syn do mnie pisał od razu po wypadku: "Mamuś, stało się coś bardzo złego. Módl się" - przytacza matka Huberta B.

- On już na miejscu im pomagał, on żałował tego, co się wydarzyło - podkreśla ojciec 26-latka.

Zdaniem rodziców Huberta B. ich syn był dobrym kierowcą. - Nie miał żadnych mandatów, nie popełniał wykroczeń, a przejechał setki kilometrów - mówią ojciec i matka 26-latka.

Inaczej na kierowcę patrzy ojciec jednej z ofiar. - Czytałem, jak on się chwali, jakie ma auto, jakiej mocy. Był dumny, że ma taki samochód - mówi pan Andrzej.

Rodzice Huberta B. chcą przeprosić bliskich ofiar. - Nie wyobrażam sobie, co ci ludzie muszą przeżywać. Nic teraz już nie możemy zrobić. Możemy się za tych ludzi modlić, za całą rodzinę, za to dziecko. Ja codziennie odmawiam różaniec z żoną i córką. Modlimy się za tych ludzi i będziemy to robić do końca życia - zapewnia ojciec Huberta B.

- Bardzo ich przepraszamy za to, co się stało w tragicznym wypadku - dodaje mężczyzna.

Wszystkie reportaże "Uwagi!" można znaleźć na Player.pl>>>

Źródło: "Uwaga" TVN
Autorka/Autor: Maciej Dopierała, wg
Czytaj także: