- W 2006 roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie zmarł Jerzy Ziobro - ojciec byłego ministra sprawiedliwości. Według rodziny Ziobrów odpowiedzialni za tę śmierć są lekarze. Jeszcze za czasów pierwszych rządów PiS (2005-2007) sprawą zajmowała się prokuratura. Zbigniew Ziobro był wtedy prokuratorem generalnym.
- Śledztwo zostało dwa razy umorzone. Podjęto je ponownie, kiedy Ziobro ponownie został ministrem sprawiedliwości (2015). Postępowanie karne nadal trwa.
- Sąd wyznaczył kolejne terminy na wysłuchanie mów końcowych. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 23 lipca.
Opinia biegłych z Lozanny dotarła do Sądu Okręgowego w Krakowie w maju 2026 roku.
We wtorek podczas posiedzenia formalnie odczytano treść opinii zagranicznych biegłych, tak by każda ze stron postępowania miała szansę się do niej odnieść. Sąd zwrócił się o tę opinię do ekspertów z Lozanny już cztery lata temu.
- Sąd zadał sześć pytań dotyczących leczenia Jerzego Ziobry. Dotyczyły one tego, co działo się od samego momentu przyjęcia pacjenta do kliniki aż do zgonu w momencie postępowania ratunkowego - mówił w TVN24 reporter Mateusz Półchłopek.
Co poza przedstawieniem opinii działo się na sali sądowej? Prokuratura wnioskowała, żeby biegli odpowiedzieli na kilka dodatkowych pytań, bo znaleziono kilka nieścisłości i błędów w wydanej przez nich opinii. Sprzeciwiali się temu oskarżyciele posiłkowi oraz obrońcy oskarżonych.
W sądzie pojawił się prof. Jacek Dubiel - jeden z czterech oskarżonych lekarzy. - Jedna trzecia mojej kariery zawodowej została stracona na bezsensowne posiedzenia w sądzie - powiedział TVN24.
I jak przekonuje, dziś podjąłby taką samą decyzję, a jedyne, co by zmienił to pisemny zapis decyzji chirurga zamiast telefonicznej konsultacji. - Ja mogę powiedzieć po 20 latach, że nie można było zrobić inaczej. Pacjent przyjęty w stanie zagrożenia życia, dyskusja akademicka, czy w stanie stabilnym czy niestabilnym. Dziwię się biegłym, że nie znają podstawowych kryteriów rozpoznania niestabilnej dławicy piersiowej. To kryteria studenckie - odniósł się do opinii ekspertów z Lozanny.
Mowy końcowe strony wygłoszą w innym terminie. Sąd planuje ogłosić wyrok 23 lipca.
Z wcześniejszych doniesień wynikało, że sąd ma niewiele czasu na wydanie wyroku, bo na początku lipca przedawnią się zarzuty stawiane lekarzom. Z nowych informacji z dzisiejszej rozprawy wynika, że termin ten wydłuża się o 42 dni ze względu na "okres covidowy".
Długie postępowanie i wiele zmian "po drodze"
Postępowanie karne w sprawie śmierci Jerzego Ziobry trwa już 20 lat.
Pierwsze śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, którego miało dopuścić się czworo lekarzy, było dwukrotnie umarzane. Za każdym razem śledczy uznawali, że lekarze nie popełnili błędów podczas leczenia.
Rodzina Ziobrów miała inne zdanie. Do sądu trafił prywatny akt oskarżenia, a do postępowania przyłączyła się prokuratura. Jednak sąd orzekł, że lekarze są niewinni. Rodzina odwołała się od wyroku.
W 2013 roku sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Stało się to po tym, jak ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet, na wniosek rodziny Ziobrów, złożył kasację. Wtedy Sąd Najwyższy stwierdził, że sprawa powinna ponownie trafić do pierwszej instancji. Tak też się stało.
- Sąd w 2017 roku uniewinnił lekarzy. Od tego wyroku została złożona apelacja przez prokuraturę i oskarżycieli posiłkowych. Od tego czasu sprawą zajmuje się Sąd Okręgowy w Krakowie - przypomniał na antenie TVN24 Mateusz Półchłopek.
Raport Bodnara
Sprawa śmierci Jerzego Ziobry została ujęta w raporcie Bodnara, który jako minister sprawiedliwości powołał specjalny zespół, zajmujący się analizą kilkuset postępowań prowadzonych w czasie, gdy na czele prokuratury stał Zbigniew Ziobro.
Celem było sprawdzenie, czy w postępowaniach, które pozostawały "w szczególnym zainteresowaniu kierownictwa", dochodziło do nieprawidłowości.
"Niniejsza sprawa stanowi jaskrawy przykład wykorzystywania prokuratury dla załatwiania prywatnych interesów ówczesnego Prokuratora Generalnego" - napisano w raporcie.