Będzie proces w sprawie wypadku Beaty Szydło. Sąd nie zgodził się na umorzenie

W wypadku ucierpiała ówczesna premier Beata Szydło, a także funkcjonariusz BOR (wideo archiwalne)
Sprawa wypadku byłej premier trafi na wokandę
Źródło: tvn24

Będzie proces w sprawie Sebastiana K., podejrzanego o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym obrażenia odniosła ówczesna premier Beata Szydło - zdecydował w czwartek oświęcimski sąd rejonowy, odrzucając wniosek prokuratury o warunkowe umorzenie.

Na umorzenie sprawy nie godził się Sebastian K. oraz jego obrońca. Po ogłoszeniu postanowienia podejrzany powiedział, że gdyby się zgodził na umorzenie, to „brakowałoby w tym wszystkim sprawiedliwości”. - Nie czuję się winny tego wszystkiego. Sąd uzna, kto zawinił – podkreślił.

Obecnie prokurator musi uzupełnić wniosek o umorzenie o elementy niezbędne dla aktu oskarżenia, czyli m.in. listę świadków i wykaz dowodów do przeprowadzenia. Termin rozpoczęcia procesu nie został wyznaczony. Będzie się toczył przed oświęcimskim sądem.

Prokuratura chciała warunkowego umorzenia sprawy i wyznaczenia okresu próby wynoszącego 1 rok. Sebastian K. miałby też zapłacić 1,5 tys. nawiązki.

Wypadek rządowej kolumny

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała ówczesna premier Beata Szydło wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

14 lutego ubiegłego roku prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca Fiata Seicento Sebastian K. Nie przyznał się do winy.

W wyniku wypadku poważne obrażenia odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy BOR - szef ochrony premier. Ówczesna szefowa rządu do 17 lutego ub.r. przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. U drugiego funkcjonariusza BOR - kierowcy pojazdu - stwierdzono lżejsze obrażenia.

Autor: wini/ao / Źródło: PAP

Czytaj także: