Rosyjska rakieta w Tarnawie-Kolonii. Co zawiodło podczas alarmu? "Czynnik ludzki najsłabszym elementem"

Tarnawa-Kolonia, 31.07.2026. Miejsce upadku rakiety w miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim
Wojewoda lubelski: czynnik ludzki może być tym słabszym elementem, który wydłuża nam cały proces
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Wojtek Jargiło/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Alarmem zostało objętych 17 powiatów, 10 z nich opóźniło ten proces lub nie włączyło syren - przekazał wojewoda lubelski Krzysztof Komorski, który podsumował działania organów państwowych po naruszeniu polskiej przestrzeni przez rosyjską rakietę. Przedstawił zmiany, które zostały już wprowadzone w procesie alarmowania o zagrożeniu.

- Z odpowiedzi, które uzyskaliśmy, wynika po prostu, że ten czynnik ludzki może być tym słabszym elementem, który wydłuża nam cały proces - powiedział wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Na konferencji prasowej przedstawiał w poniedziałek wnioski po upadku rosyjskiej rakiety w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie.

Rosyjska rakieta w Tarnawie-Kolonii. Co się działo minuta po minucie

Komorski opisał chronologię zdarzeń czwartkowej nocy. Jak mówił, "o godzinie 3.09 została przesłana informacja do naszego Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego o potrzebie prowadzenia nasłuchu". Następnie, "o godzinie 3.39 z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa nadeszła informacja o realnym zagrożeniu, a o godzinie 3.44 został przekazany komunikat, który już generuje cały proces, który ma uruchomić syreny". O godzinie 3.45 ten sygnał został przez wojewódzkie centrum przekazany do powiatów.

- O godzinie 3.53 zostali zadysponowani funkcjonariusze z komendy w Biłgoraju, mówimy o policjantach, którzy udali się w miejsce na miejsce w celu ustalenia dokładnej lokalizacji. Kilka minut po godzinie 4 byli już w okolicach, o 4.19 dołączyli do nich strażacy i około godziny 5.10 została ustalona dokładna lokalizacja tego zdarzenia.

- O godzinie 5.34 dostaliśmy informację z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o zakończeniu zagrożenia z powietrza - powiedział na konferencji wojewoda lubelski.

Wojewoda o wnioskach i zmianach

Wojewoda przekazał następnie "wnioski wyciągnięte z tej sytuacji". Pierwszym z nich, jak mówił, jest to, że "procedura włączania alarmu trwa za długo". - Jest to kilka czy kilkanaście minut, natomiast jest to zbyt długo - podkreślił. 

Ponadto, według Komorskiego, alarmem zostało objętych 17 powiatów, "a zgodnie z planem syreny zostały włączone w siedmiu". - Te 10, które ten proces albo opóźniły, albo nie włączyły (syren), poprosiłem o wyjaśnienia - przekazał. Pytany, dlaczego w niektórych powiatach zwlekano z decyzją o uruchomieniu syren, wojewoda odpowiedział, że "tłumaczenia były różne w różnych przypadkach".

- Na przykład w powiecie kraśnickim opóźnienie wynikało z tego, że pracownik chciał się dodzwonić do swojego przełożonego. W innych przypadkach było tak, że pracownik odebrał telefon dopiero po fakcie. Oni są informowani o tym, żeby prowadzić nasłuch, ale na przykład prowadzą go z opóźnieniem - przyznał Komorski.

Mówił on również o pierwszych zmianach w procedurze alarmowania ludności. Powiedział, że podjęto decyzję o wdrożeniu zdalnego systemu aktywacji dla 164 syren w województwie lubelskim. Tłumaczył, że wynika to z faktu, że "osoby, które włączają alarm, czyli kierownicy w powiatowych centrach zarządzania kryzysowego, chcą być pewni". - W związku z czym zdarzają się takie sytuacje,  w których oni w nocy jeszcze wykonują telefon do starosty czy do samorządowca w celu potwierdzenia tej informacji - opisywał Komorski.

Po zmianach dyspozytorzy Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego będą mogli uruchamiać syreny bezpośrednio, z pominięciem szczebla powiatowego. - Część decyzyjności po prostu przeniosę do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, bezpośrednio do dyżurnego pracownika, który jest również w bezpośrednim kontakcie z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa - mówił Komorski.

W tych powiatach włączono alarmy

Jak przekazał rzecznik wojewody lubelskiego, Marcin Bubicz, siedem powiatów, w których syreny zostały uruchomione, to:

  • miasto Lublin,
  • powiat lubelski,
  • powiat hrubieszowski,
  • powiat zamojski,
  • powiat janowski,
  • powiat świdnicki,
  • powiat krasnostawski.

W tych powiatach nie włączono alarmów

Syreny alarmowe nie zostały uruchomione w 10 powiatach:

  • miasto Chełm,
  • miasto Zamość,
  • powiat biłgorajski,
  • powiat włodawski,
  • powiat puławski,
  • powiat tomaszowski,
  • powiat chełmski,
  • powiat opolski,
  • powiat łęczyński,
  • powiat kraśnicki.

Rosyjska rakieta w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie. Co wiadomo

W czwartek w nocy polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez obcy obiekt latający. Do jego przechwycenia skierowano parę myśliwców F-16. Zanim piloci zdążyli go zidentyfikować, obiekt uderzył jednak w ziemię. Miejscem upadku był teren niezabudowany w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. 

Rakieta spadła na Lubelszczyźnie. Podsumowujemy
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Rakieta spadła na Lubelszczyźnie. Podsumowujemy

W piątek lubelska prokuratura potwierdziła oficjalnie, że była to rosyjska rakieta Ch-101. Została ona wyprodukowana w Rosji w drugim kwartale 2026 roku. Wcześniej premier Donald Tusk poinformował, że rakieta była uzbrojona w dużą ilość ładunków wybuchowych i "z dużym prawdopodobieństwem rosyjska". W sobotę prokuratura przekazała, że oględziny miejsca upadku zostały zakończone, a poszukiwany obiekt został odnaleziony i zabezpieczony.

W związku z incydentem do MSZ wezwany został również ambasador Rosji w Polsce, Gieorgij Michno. Podczas kilkuminutowego spotkania wręczono mu notę protestacyjną. Pytany przez dziennikarzy, czy rakieta należała do Rosji, ambasador zaprzeczył.

Źródło: TVN24
Czytaj także: