Do dramatycznych wydarzeń doszło 2 stycznia w miejscowości Niedźwiedź niedaleko Mszany Dolnej. Tego dnia policja otrzymała zgłoszenie o zaginięciu 82-letniego mężczyzny, który dzień wcześniej wyszedł z miejsca zamieszkania i do niego nie powrócił. Także rodzina nie mogła się z nim skontaktować.
Znaleźli go w porzuconym Jeepie
Limanowska policja poinformowała później, że w poszukiwaniach starszego mężczyzny brali udział między innymi policjanci, strażacy i ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po około dwóch godzinach - po godzinie 16 - 82-latek został odnaleziony. Znajdował się w Jeepie porzuconym w rowie przy bocznej drodze nieopodal lasu. Mężczyzna był w stanie hipotermii. Do szpitala zabrał go śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Niedługo potem w tej sprawie zatrzymano 37-latka. To z nim senior miał przebywać wcześniej w samochodzie. Z ustaleń śledczych wynika, że młodszy z mężczyzn, kierując Jeepem, doprowadził do wywrócenia się pojazdu, a następnie miał opuścić go, pozostawiając 82-latka samego w nieogrzewanym aucie. Tego dnia temperatura na zewnątrz była poniżej zera stopni Celsjusza.
Śledczy nie wiedzą, o której dokładnie godzinie doszło do zdarzenia, jednak są przekonani, że było to najpóźniej tego samego dnia wczesnym rankiem lub w nocy.
Prokuratura stawia zarzuty
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Limanowej.
"Tomasz C. został zatrzymany i usłyszał zarzuty narażenia 82-letniego mężczyzny na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz prowadzenia pojazdu mechanicznego po cofnięciu uprawnień i wbrew orzeczonemu zakazowi prowadzenia takich pojazdów. Podejrzany nie przyznał się do pierwszego z zarzuconych mu przestępstw" - poinformowała prokurator Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.
Jak wyjaśniła, według prokuratury 37-latek, "oddalając się z miejsca kolizji, nie upewnił się co do stanu zdrowia pokrzywdzonego oraz nie podjął żadnych działań zmierzających do uchylenia grożącego pokrzywdzonemu niebezpieczeństwa".
Prokurator Rataj-Mykietyn powiedziała tvn24.pl, że 37-latek i 82-latek znają się, ale nie są ze sobą spokrewnieni. Prokuratura nie ujawnia na razie, dlaczego mężczyźni znajdowali się razem w pojeździe.
Wobec 37-latka zastosowano dozór policji. Ma on też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym w jakikolwiek sposób, jak również zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 50 metrów.
Autorka/Autor: bp/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KPP w Limanowej