Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko wykładowczyni Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, która na zajęciach ze studentami weterynarii zabijała nieogłuszone karpie. Lekarce weterynarii grozi kara do trzech lat więzienia. Nadal jednak pracuje na uczelni, bo uniwersytet nie dopatrzył się w jej działaniu niczego niepokojącego.
20 marca Prokuratura Rejonowa Kraków-Prądnik Biały skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Hannie L., lekarce weterynarii i wykładowczyni Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
- Oskarżona została ona o przestępstwo z artykułu 35 ust. 1a Ustawy o ochronie zwierząt oraz o przestępstwo z art. 66 Ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych i edukacyjnych - poinformowała TVN24 prok. Oliwia Bożek-Michalec, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Art. 35 ust. 1a Ustawy o ochronie zwierząt mówi o znęcaniu się nad zwierzętami. Drugi z przywołanych przepisów mówi m.in. o "narażeniu zwierzęcia na niepotrzebny ból" w związku z działalnością naukową lub edukacyjną.
Hannie L. grozi do trzech lat więzienia.
Czytaj więcej: "Okrutne zabijanie karpi" podczas zajęć na uczelni. Jest postępowanie dyscyplinarne
Niehumanitarne zabijanie karpi na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie
Sprawę, nagłośnioną przez Fundację Viva!, opisywaliśmy w 2023 roku. Działacze publikowali nagranie z zajęć, w których uczestniczyli studenci weterynarii. Na filmiku zarejestrowanym przez jednego ze studentów widać było, jak wykładowczyni piłowała nożem głowę karpia. Pół godziny później ryba - z masywną raną - według relacji świadków wciąż oddychała. Wszystko wskazywało na to, że zwierzę nie zostało wcześniej ogłuszone, co według działaczy Vivy! znaczy, że całość została przeprowadzona niezgodnie z wytycznymi naukowymi Unii Europejskiej i ustawą o ochronie zwierząt.
- Akt oskarżenia bazuje głównie na opinii biegłej z zakresu weterynarii, która stwierdziła, że zarówno przechowywanie tych zwierząt przed ich wykorzystaniem, jak i pozbawienie ich życia bez ich wcześniejszego ogłuszenia narażały te zwierzęta na cierpienie i były przeprowadzane w sposób niehumanitarny - powiedziała prok. Bożek-Michalec.
Oskarżona wciąż pracuje na uczelni
- Nie będziemy tej sprawy komentować. To jedynie akt oskarżenia, nie zapadł jeszcze wyrok sądu - powiedziała nam rzeczniczka UR dr Izabella Majewska.
Czytaj też: Trzy miesiące więzienia za gilotynowanie karpi bez ogłuszania
Po tym, jak sprawa ujrzała światło dzienne, rektor uczelni wszczął przeciwko wykładowczyni postępowanie dyscyplinarne. Jak czytaliśmy w opublikowanym w 2023 roku oświadczeniu, ruszyło ono "w związku z dużym prawdopodobieństwem wystąpienia czynu niezgodnego z zasadami etyki, którego dopuściła się jedna z nauczycielek akademickich Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej".
- Na czas tego postępowania wykładowczyni została zawieszona. Nie wykazano jednak nieprawidłowości w jej zachowaniu, dlatego została przywrócona do pracy - powiedziała nam w środę Izabella Majewska. Hanna L. wciąż pracuje na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie.
Jest jednak jeszcze jeden wątek tej sprawy. Jak poinformowała Fundacja Viva!, student weterynarii, który nagrał zachowanie wykładowczyni, po ujawnieniu sprawy "nie zdał jednego z egzaminów i został skreślony z listy studentów".
"Kilka miesięcy później Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził, że student egzamin zdał, a uczelnia policzyła mu punkty niezgodnie z zasadami, które sama ustaliła. Jednak uczelnia nie umożliwiła mu nadrobienia zajęć, a odwołała się od tego wyroku... Na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego będzie prawdopodobnie czekał wiele lat" - podkreśliła w komunikacie Fundacja Viva!, której przedstawiciele będą przed sądem pełnić rolę oskarżyciela posiłkowego.
Autorka/Autor: bp/tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Fundacja Viva!