Tysiące aut z fikcyjnymi badaniami. "Pseudohandlarz" dogadał się z diagnostami

Sprawa dotyczy 5,5 tysiąca samochodów
Skorumpowani diagności i pseudohandlarz. Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej
Źródło: KWP w Krakowie
Dwóch diagnostów i handlarz samochodami usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej po tym, jak na jaw wyszły ich nieuczciwe praktyki. Fikcyjne przeglądy przeszło aż pięć i pół tysiąca aut. Pieczątki pojawiały się w dowodach rejestracyjnych bez badania pojazdów.

Jak przekazał w czwartek asp. Bartosz Izdebski z zespołu prasowego małopolskiej policji, w śledztwie prowadzonym przez małopolskich policjantów, zajmujących się walką z korupcją pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie zatrzymano trzy osoby: handlarza samochodami z województwa małopolskiego, który organizował proceder i korumpował diagnostów oraz dwóch diagnostów z województw podkarpackiego i lubelskiego. Za łapówki potwierdzali oni rzekome przeprowadzanie badań technicznych.

Auta nie widzieli, pieczątkę przybijali

W ramach prowadzonego śledztwa - opisywał Izdebski - policjanci pozyskali informację o mieszkańcu Małopolski, który w urzędach komunikacji rejestrował wiele samochodów sprowadzanych z zagranicy, a których procedura przeprowadzania przeglądów technicznych budziła duże wątpliwości.

- Jak ustalili policjanci, samochody te nigdy nie wjechały do Polski i nigdy nie pojawiły się na żadnej stacji diagnostycznej na terenie kraju. Pseudohandlarz, aby móc rejestrować samochody w Polsce i przeprowadzać coroczne badania techniczne, współpracował z nieuczciwymi diagnostami, którzy "podbijali" przeglądy bez obecności auta na stacji - przekazał policjant.

Jak wyjaśnił, nieuczciwy sprzedawca wysyłał dokumenty za granicę, gdzie obcokrajowcy jeździli samochodami na polskich numerach rejestracyjnych.

Zorganizowana grupa przestępcza

W wyniku śledztwa funkcjonariusze zatrzymali 48-letniego mieszkańca województwa małopolskiego, który usłyszał zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, korumpowania diagnostów oraz dokonanie rejestracji około 5,5 tysiąca pojazdów na podstawie fikcyjnych badań technicznych. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Proceder miał trwać od 2019 roku.

Następnie śledczy zatrzymali dwóch diagnostów - 50-latka z woj. podkarpackiego oraz 53-latka z woj. lubelskiego, którzy potwierdzali rzekome przeprowadzanie badań technicznych. Im również przedstawiono zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przyjmowania korzyści majątkowych za wydawanie zaświadczeń o przeprowadzonych badaniach technicznych, gdy do takich badań w rzeczywistości nie dochodziło.

- W toku czynności funkcjonariusze ustalili także, że zatrzymani diagności w taki sam sposób potwierdzali przeprowadzenie badań technicznych pojazdów już zarejestrowanych na terenie Polski. W trakcie przeszukań zabezpieczono blisko 430 dowodów rejestracyjnych - dodał Izdebski.

Wobec tych podejrzanych prokuratura zastosowała dozory, poręczenia majątkowe oraz zakazy wykonywania zawodu diagnosty.

Wszystkim zatrzymanym grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności. Policja określa sprawę jako rozwojową.

Czytaj także: