Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 20 kwietnia. Ojciec z synem wynajęli łódkę, chcieli łowić ryby u wybrzeży miasta Fort Lauderdale. Nie przypuszczali jednak, że ich wyprawa potoczy się w taki sposób. W pewnym momencie na linkę przymocowaną do łodzi złapał się mierzący trzy metry żarłacz biały. Rozpoczęła się długa i zaciekła walka.
- Byłem tak wyczerpany walką, że tata musiał mi pomóc - powiedział w rozmowie z amerykańską stacją CBS News Donovan Smith, który przyjechał z miasta Reading w stanie Massachusetts do południowej Florydy. - To była szalona walka, prawdopodobnie najdziwniejszy moment w moim życiu - opisywał.
"Łowię tu od siedmiu lat i nigdy żadnego rekina nie złapałem"
Donovan i jego ojciec, Judd Smith, na początku nie zdawali sobie sprawy z tego, co udało im się złapać.
- Nie wiedzieliśmy, co mamy, dopóki nie zaczęliśmy go wyciągać. Trwało to wieki, bo był ogromny - powiedział Judd Smith.
Ten połów był również wyjątkowy dla sternika łodzi. - To było absolutnie niesamowite doświadczenie, łowię tu od siedmiu lat i nigdy żadnego rekina nie złapałem - powiedział sternik Logan Graf.
Amerykańscy biolodzy donoszą, że choć żarłacze białe są rzadkie, pojawiają się u wybrzeży południowej Florydy. - Zjawiają się głównie w chłodniejszych miesiącach roku - powiedziała Catherine Macdonald, dyrektorka programu badań i ochrony rekinów z Uniwersytetu Miami. Dodała, że żarłacze białe unikają płytkich wód, co oznacza, że plażowicze zwykle nie są narażeni na ataki z ich strony.
Co się stało ze schwytanym rekinem? Po wciągnięciu go na pokład rodzina wypuściła zwierzę na wolność, ponieważ żarłacze białe są gatunkiem chronionym.
Źródło: CBS News
Źródło zdjęcia głównego: 2026 Cable News Network All Rights Reserved