Strzelał do mężczyzny przy straganie. Ruch prokuratury

Kielce. Mężczyzna oddał strzały, został zatrzymany
Kielce. Mężczyzna oddał strzały, został zatrzymany
Źródło zdj. gł.: KWP w Kielcach
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi B., który oddał strzały z broni pneumatycznej w stronę innego mężczyzny w Kielcach. Trafiony 37-latek doznał lekkich obrażeń głowy.

Prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, poinformował o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko 39-letniemu Tomaszowi B, który strzelał z broni pneumatycznej do mężczyzny w pobliżu straganu. Niebezpieczne zdarzenie miało miejsce w połowie czerwca w rejonie ulicy Podklasztornej w Kielcach.

Jak informowała wówczas policja, jeden z nich w pewnym momencie wyciągnął przedmiot przypominający broń i zaczął strzelać w kierunku drugiego - 37-latka, który chwilę wcześniej robił zakupy na pobliskim straganie z owocami.

37-latek został trafiony w głowę i odniósł niegroźne obrażenia. Mężczyzna, który oddał kilka strzałów, oddalił się z miejsca zdarzenia.

Do trzech lat więzienia

Policjanci ustalili, że osobą, która strzelała, był 39-letni Tomasz B., mieszkaniec Kielc. Został on zatrzymany i usłyszał zarzut spowodowania u 37-latka lekkich obrażeń ciała, a także narażenia jego i kilku innych osób, które znajdowały się na linii strzału, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Do zdarzenia doszło w rejonie ulicy Podklasztornej w Kielcach
Do zdarzenia doszło w rejonie ulicy Podklasztornej w Kielcach
Źródło zdjęcia: KWP w Kielcach

Podejrzany przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia.

"Z opinii biegłego z zakresu balistyki wynika, że przedmiot, którym się posługiwał, nie jest bronią palną i nie wymaga pozwolenia ani rejestracji" - przekazał prokurator Daniel Prokopowicz. Policja podawała wcześniej, że w miejscu zamieszkania mężczyzny funkcjonariusze zabezpieczyli pistolet pneumatyczny oraz około trzy gramy marihuany.

Tomaszowi B. grozi kara do trzech lat więzienia.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: