Kary roku więzienia w zawieszeniu orzekł Sąd Rejonowy w Zamościu (Lubelskie) wobec dwóch funkcjonariuszy Służby Więziennej w związku z ucieczką podejrzanego o podwójne zabójstwo ze szpitala psychiatrycznego w Radecznicy w 2024 r. Dostali też 4-letni zakaz wykonywania zawodu. Wyrok jest nieprawomocny.
Nie przyznawali się do winy
Proces dotyczył dwóch funkcjonariuszy Służby Więziennej, którzy odpowiadali za zmianę sposobu założenia kajdanek podejrzanemu Bartłomiejowi B., przebywającemu w szpitalu psychiatrycznym w Radecznicy, w powiecie zamojskim. Według śledczych zbytnio poluzowali mu kajdanki na rękach i nogach, dzięki czemu mógł sam się z nich oswobodzić. W trakcie śledztwa podejrzani nie przyznali się do zarzutów.
Sąd Rejonowy w Zamościu uznał ich za winnych niedopełnienia obowiązków służbowych i skazał na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Otrzymali też 4-letni zakaz wykonywania zawodu funkcjonariusza Służby Więziennej. Dodatkowo muszą zapłacić 6 tys. zł grzywny. O wyroku poinformował Rafał Kawalec, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu . W tej sprawie wcześniej wyroki usłyszeli dwaj inni funkcjonariusze Służby Więziennej, którzy spali w nocy podczas ucieczki Bartłomieja B., w związku z czym przy zakończeniu służby nie wiedzieli, że aresztowany uciekł. Prokuratura ustaliła dodatkowo m.in., że pozostawili go bez dozoru w sali i korzystali z telefonów komórkowych w celach prywatnych. Mężczyźni dobrowolnie poddali się karze i usłyszeli podobny wyrok - rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, karę grzywny i czteroletni zakaz wykonywania zawodu funkcjonariusza Służby Więziennej.
Kamery nagrały ucieczkę
Jak informowała Prokuratura Okręgowa w Zamościu, kluczowe dla ustalenia przebiegu zajścia były zapisy z monitoringu, które udokumentowały zachowanie Bartłomieja B., a także działania i zaniechania funkcjonariuszy, które umożliwiły mu ucieczkę.
Podejrzany o zabójstwo brata i ojca Bartłomiej B. trafił w październiku 2024 r. na obserwację sądowo-psychiatryczną do szpitala w Radecznicy, skąd uciekł w nocy z 6 na 7 października 2024 r. Według ustaleń śledczych najpierw zdjął z rąk i nóg kajdanki, a następnie, wykorzystując nieuwagę funkcjonariuszy Służby Więziennej, wyszedł z sali i opuścił placówkę przez rozgiętą kratę okna w łazience. Po 10 dniach policja zatrzymała go w pustostanie na Podkarpaciu. Został prawomocnie skazany na 30 lat więzienia.