Sześciolatek dzwoni na 112. "Mama upadła, zamknięte ma oczka"

Sześcioletni chłopiec zadzwonił na 112 po pomoc do nieprzytomnej mamy
Sześcioletni chłopiec zadzwonił na 112 po pomoc dla nieprzytomnej mamy
Źródło wideo: Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach
Źródło zdj. gł.: tvn24
Sześcioletni Rafał z Rybnika zadzwonił na 112, bo jego mama upadła na podłogę i nie reagowała, a w mieszkaniu nikogo więcej nie było. Podał dyspozytorce adres i wykonał wszystkie jej polecenia. Obrócił głowę mamy na bok, żeby mogła swobodnie oddychać, otworzył drzwi na klatkę schodową i zaczął wołać o pomoc.

Kobieta żyje i jej zdrowiu nic nie zagraża. Dwa dni temu zasłabła. Do przyjazdu karetki ratowali ją: jej syn Rafał, lat sześć, dyspozytorka pogotowia i sąsiedzi.

"Dzień dobry, mama upadła"

- Dzień dobry, moja mama upadła - odzywa się dziecięcy głos w słuchawce Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Dyspozytorka medyczna numeru 112 prosi go o imię, wiek, nazwisko rodziców, adres. Chłopiec podaje.

- Jest ktoś jeszcze z tobą w domu? - pyta dyspozytorka.

- Nie, tata wyszedł do pracy - opowiada chłopiec.

- A mama nie może rozmawiać?

- Nie, nic nie mówi.

- A otwiera oczy, widzi ciebie?

- Nie. Zamknięte ma oczka.

"Obróć mamie głowę na bok"

- Potrząśnij mamę, poszarp mocno. Po twarzy - radzi dyspozytorka.

Chłopiec: - Okej.

- I rozmawiaj dalej ze mną - dodaje kobieta w słuchawce. Kilka razy powtarza podczas tej rozmowy, żeby chłopiec się z nią nie rozłączał. - Czy mama otwiera oczy, robi jakieś miny?

- Nic nie robi - odpowiada chłopiec.

- A oddycha?

- Oddycha.

- A leży na boku, na brzuchu, na plecach?

- Na brzuchu.

- A możesz mamie obrócić głowę na bok, żeby mogła dobrze oddychać?

- A w którą stronę?

- Obojętnie. Leciutko. Widzisz usta mamy w takiej pozycji, że ona oddycha, nabiera powietrza, nie jest przyłożona do podłogi, do dywanu?

"Krzycz: pomocy, ratunku"

W międzyczasie do mamy Rafała została wysłana karetka. Dyspozytorka równocześnie próbowała z chłopcem znaleźć pomoc dorosłych w pobliżu, natychmiast. Poprosiła, by poszukał w telefonie numeru do taty. Malec próbował, ale mu się nie udało.

- Masz otwarte drzwi do mieszkania? - pyta dyspozytorka. - Podejdź i sprawdź, bo jak zespół pogotowia przyjedzie, to muszą być otwarte. Może ktoś wejść?

- Tak - melduje chłopiec.

- A nie możesz krzyknąć, żeby ktoś przyszedł do mieszkania?

Z dali, z klatki schodowej słychać krzyk dziecka: pomocy, pomocy!

Ale żadne drzwi na klatce się nie otwierają..

- Dyspozytorka: - Krzyknij jeszcze raz, "ratunku" zawołaj.

- Ratunku! - krzyczy Rafał.

W nagraniu rozmowy pojawiają się inne głosy. To sąsiedzi. Dyspozytorka radzi im ułożyć dobrze głowę kobiety, otworzyć okno i poszukać w telefonie numeru do ojca Rafała. Czekali z Rafałem przy jego mamie do przyjazdu karetki.

"Z dziećmi rozmawia się inaczej"

- Niesamowite, że chłopczyk znał ten numer i zachował się bardzo rezolutnie - mówi Wojciech Brachaczek, kierownik Ośrodka Koordynacji Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. - Brawa też dla sąsiadów i dyspozytorki. Dyspozytorzy są szkoleni, bo inaczej rozmawia się z dorosłymi, a inaczej z dziećmi.

Rafałowi pogratulował premier Mateusz Morawiecki, który gościł w czwartek na Śląsku. Przybił z Rafałem "żółwika, beczkę i piąteczkę" i wręczył flagę Polski.

Dziennikarze pytali Rafała, skąd wiedział, że trzeba dzwonić na numer 112.

- Uczyło mnie przedszkole i mama, i tata - odpowiedział.

- Przestraszyłeś się? - dopytywali.

- Nie - uciął. Opowiedział dziennikarzom, co się działo po rozmowie z dyspozytorką. - Pani sąsiadka przyszła do mnie i zobaczyła, że moja mama leży i dalej sąsiadka gadała - zakończył. - Czy udzielanie pomocy to łatwa sprawa? - chcieli jeszcze wiedzieć dziennikarze.

Rafał: - To jest łatwa sprawa.

Okazało się, że już raz pomógł mamie, która często traci przytomność z powodu choroby. Szli razem do przedszkola, mama zasłabła na ulicy. Rafał pomachał na kierowców i zatrzymał się radiowóz.

Źródło: TVN 24 Katowice
Autorka/Autor: mag
Czytaj także: