Pracownik warsztatu samochodowego późnym wieczorem zauważył ogień w kotłowni i wezwał straż. Mieszkańcy sąsiedniego domu ewakuowali się. Do akcji wysłano ponad stu strażaków. Walczyli z ogniem ponad pięć godzin. Jeden z nich skręcił nogę.
30 zastępów straży pożarnej - ponad stu ratowników - gasiło w nocy pożar w małej miejscowości Górki Wielkie na Śląsku Cieszyńskim.
- Pożar wybuchł w warsztacie samochodowym. Około 21.30 we wtorek ogień w kotłowni warsztatu zauważył pracownik i wezwał straż - mówi Dawid Macura z Państwowej Straży Pożarnej w Cieszynie.
Warsztat znajduje się w kompleksie budynków, obok komisu samochodowego, piekarni, budynku mieszkalnego.
- W budynku mieszkalnym były cztery osoby, ewakuowały się o własnych siłach - mówi Macura.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Ranny strażak, spalone samochody
Strażacy pracowali kilka godzin. Między 2 a 3 w nocy opanowali pożar, już się nie rozprzestrzeniał. Ale do rana wyciągali spalone elementy, sprawdzali kamerą termowizyjną, czy nie ma zarzewia.
Jeden z ratowników został ranny - skręcił nogę w stawie skokowym. Udzielono mu pomocy medycznej na miejscu..
Strażacy określają pożar jako duży. Budynek warsztatu ma powierzchnię 75 m na 25 m, ale akcja gaśnicza objęła 1500 m kw terenu wokół.
Przyczyny pożaru ustala policja. Liczone są straty. Jak mówi Macura, na pewno spłonęły dwa samochody dostawcze.
Autorka/Autor: mag/gp
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Echo Brennej