Prezydent Częstochowy został 25 lutego zatrzymany przez CBA w ramach śledztwa prowadzonego przez śląski wydział Prokuratury Krajowej, w którym wcześniej zarzuty usłyszało kilkanaście osób, w tym inni samorządowcy z tego miasta.
Usłyszał dwa zarzuty: pierwszy dotyczy przyjęcia (w latach 2018-2022) co najmniej 40 tys. zł w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców, drugi związany jest z przyjmowaniem (od co najmniej września 2020 r. do co najmniej 31 października 2025 r.) od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.
Bez aresztu
Katowicki sąd rejonowy nie zgodził się na aresztowanie samorządowca, w środę sąd okręgowy zajmował się zażaleniem prokuratury na tamtą decyzję. - Sąd okręgowy nie uwzględnił zażalenia prokuratora i utrzymał w mocy postanowienie sądu pierwszej instancji o niezastosowaniu tymczasowego aresztowania - powiedział prokurator Karol Zok ze śląskiego wydziału PK.
Prezydent chce dalej pełnić obowiązki
Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk (w środę zgodził się na podawanie pełnego nazwiska), który uczestniczył w posiedzeniu, wyraził zadowolenie, że zarówno sąd rejonowy, jak i okręgowy dokładnie zapoznał się z aktami i nie dał wiary twierdzeniom prokuratury. - Ja podtrzymuję, że wszystko to jest sprawa pomówienia - oświadczył.
Jego obrońca poinformował o złożeniu zażalenia na stosowanie innych, wolnościowych środków zapobiegawczych - jednym z nich jest odsunięcie prezydenta od obowiązków służbowych.
- Sąd podkreślił, i ja też podkreślam, że w tej sprawie nie ma żadnej przesłanki i nie było żadnej przesłanki do stosowania tymczasowego aresztowania. Co więcej, w naszej ocenie, nie ma przesłanek do stosowania także innych środków - powiedział obrońca prezydenta mec. Wojciech Hop.
Autorka/Autor: opracował Filip Czekała
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24