Dziennikarze "Superwizjera" Maciej Duda i Łukasz Ruciński dotarli do uzasadnienia sądu w sprawie decyzji o odmowie zastosowania aresztu wobec Krzysztofa Matyjaszczyka. W tym orzeczeniu sędzia z Sądu Rejonowego Katowice - Wschód oceniła dowody prokuratury następująco: "Z dokumentacji śledztwa wynika wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany jako prezydent Miasta Częstochowy przyjął od Marcina D. za pośrednictwem radnego Miasta Częstochowy Dariusza K. w związku z pełnioną funkcją korzyść majątkową w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na sfinansowanie w budynku Teatru im. A. Mickiewicza w Częstochowie budowy szybu windowego z windą. Nadto wysoce prawdopodobne pozostają wskazania, że podejrzany w związku z pełnieniem funkcji publicznej przyjmował od ustalonych osób korzyści majątkowe osobiste w zamian za obsadzanie i utrzymywanie darczyńców na stanowiskach kierowniczych w konkretnych podmiotach". Dlaczego zatem sędzia nie aresztowała prezydenta Częstochowy?
"Zbyteczne i niecelowe"
Sędzia uznała między innymi, że prokuratura zabezpieczyła bardzo wiele dowodów przeciwko prezydentowi Częstochowy, a zatem - zdaniem sądu - mało jest prawdopodobna obawa matactwa, czyli wpływania przez Matyjaszczyka na świadków. "Powaga zarzucanych podejrzanemu jako dygnitarzowi miasta przestępstw pozostaje bezdyskusyjna, ale brak rzeczowego uzasadnienia dla wykazania obawy matactwa w takim stopniu natężenia, że tylko tymczasowe aresztowanie byłoby w stanie zabezpieczyć dalszy tok śledztwa. Wdrożenie wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego jako nakierowane na powstrzymanie go od podejmowania działań zakłócających prawidłowy przebieg postępowania jawi się jako zbyteczne i niecelowe. Winien być on oczywiście zdyscyplinowany do zachowania umożliwiającego dalsze, prawidłowe postępowanie w sprawie, aby wykluczyć możliwe podejmowane próby jego zakłócania, ale nie w sposób najsurowszy, jakim jest orzeczenie tymczasowego aresztowania" - czytamy w uzasadnieniu.
Prokuratorzy argumentowali, że śledztwo w sprawie afery łapówkarskiej w Częstochowie jest dopiero na wstępnym etapie, a do prokuratury zgłaszają się wciąż nowi świadkowie. Przez co - zdanie śledczych - ryzyko mataczenia przez Matyjaszczyka w nowych wątkach afery jest bardzo prawdopodobne. Prokuratorzy ustalili zarówno nowe osoby, które wręczały łapówki, jak i kolejne kwoty.
- Zdaniem sądu jednak śledczy nie zdążyliby przesłuchać wszystkich tych nowych świadków przed upływem trzymiesięcznego aresztowania. Jakby sąd nie wziął pod uwagę, że teraz ci świadkowie mogą żyć w strachu przed zemstą prezydenta, a aresztowanie przecież można przedłużyć - mówi reporterom "Superwizjera" jedna z osób zbliżonych do katowickiego śledztwa.
Będzie zażalenie
Po czwartkowej decyzji katowickiego sądu śledczy zastosowali wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze.
Katarzyna Calów-Jaszewska z działu prasowego Prokuratury Krajowej powiedziała, że Krzysztof Matyjaszczyk został zobowiązany do wpłaty 200 tys. zł poręczenia majątkowego, ma zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, trafił pod dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z innymi podejrzanymi i świadkami. Zgodnie z decyzją prokuratury, Matyjaszczyk ma też zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy i został zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych prezydenta.
W związku z tym, jak poinformował Urząd Miasta Częstochowy, obowiązki prezydenta miasta będzie pełnił Zdzisław Wolski, pierwszy zastępca prezydenta.
Niezależnie od tych decyzji prokuratura zapowiedziała, że złoży zażalenie na postanowienie o odmowie aresztowania Krzysztofa Matyjaszczyka.
Zatrzymanie prezydenta Częstochowy
Krzysztof Matyjaszczyk został zatrzymany w środę przez CBA w Częstochowie, w okolicy miejsca zamieszkania. W czwartek po południu zakończyło się jego przesłuchanie w siedzibie śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Po przesłuchaniu prokuratura opublikowała komunikat, w którym poinformowała o wniosku o aresztowanie i przedstawionych samorządowcowi dwóch zarzutach.
"Pierwszy dotyczy przyjęcia w latach 2018-2022, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, korzyści majątkowej w postaci gotówki w wysokości co najmniej 40 tys. zł., w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla ustalonego przedsiębiorcy realizującego to zamówienie" - podała PK.
"Drugi zarzut związany jest z przyjmowaniem, w okresie od co najmniej września 2020 r. do co najmniej 31 października 2025 r., od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł" - dodali śledczy.
To jego czwarta kadencja
Krzysztof Matyjaszczyk jest prezydentem Częstochowy od 2010 r. W wyborach samorządowych w 2024 r., startując z komitetu Lewicy, w drugiej turze wyborów pokonał kandydatkę PiS Monikę Pohorecką. Obecna kadencja jest jego czwartą na tym stanowisku. Po zatrzymaniu, do czasu wyjaśnienia sprawy przez śledczych, został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.
Jak podała PK, w dniu zatrzymania Matyjaszczyka funkcjonariusze CBA przeszukali i zabezpieczyli materiał dowodowy w miejscu jego zamieszkania, w Urzędzie Miasta Częstochowy, a także w siedzibach dwóch częstochowskich stowarzyszeń.
Prezydent Częstochowy jest kolejnym podejrzanym w śledztwie w sprawie korupcji, w którym zarzuty usłyszało już kilkanaście osób, w tym inni samorządowcy z tego miasta.
Opracowała Anna Winiarska
Źródło: "Superwizjer" TVN, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24