Prezydent podejrzany o branie łapówek nie trafił do aresztu. Sąd wyjaśnia dlaczego

Doprowadzenie prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka do Prokuratury Krajowej w Katowicach
Doprowadzenie prezydenta Częstochowy do prokuratury w Katowicach
Źródło: TVN24
Sąd odrzucił wniosek prokuratury o areszt dla prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka, który usłyszał zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych. Z uzasadnienia, do którego dotarli nasi dziennikarze, wynika, że według sądu zachodzi "wysokie prawdopodobieństwo", iż samorządowiec dopuścił się zarzucanych mu czynów. Prokuratura Krajowa zapowiedziała, że złoży zażalenie na decyzję sądu. Zastosowała też wolnościowe środki zapobiegawcze, wśród nich jest zawieszenie prezydenta w wykonywaniu czynności służbowych.

Dziennikarze "Superwizjera" Maciej Duda i Łukasz Ruciński dotarli do uzasadnienia sądu w sprawie decyzji o odmowie zastosowania aresztu wobec Krzysztofa Matyjaszczyka. W tym orzeczeniu sędzia z Sądu Rejonowego Katowice - Wschód oceniła dowody prokuratury następująco: "Z dokumentacji śledztwa wynika wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany jako prezydent Miasta Częstochowy przyjął od Marcina D. za pośrednictwem radnego Miasta Częstochowy Dariusza K. w związku z pełnioną funkcją korzyść majątkową w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na sfinansowanie w budynku Teatru im. A. Mickiewicza w Częstochowie budowy szybu windowego z windą. Nadto wysoce prawdopodobne pozostają wskazania, że podejrzany w związku z pełnieniem funkcji publicznej przyjmował od ustalonych osób korzyści majątkowe osobiste w zamian za obsadzanie i utrzymywanie darczyńców na stanowiskach kierowniczych w konkretnych podmiotach". Dlaczego zatem sędzia nie aresztowała prezydenta Częstochowy?

"Zbyteczne i niecelowe"

Sędzia uznała między innymi, że prokuratura zabezpieczyła bardzo wiele dowodów przeciwko prezydentowi Częstochowy, a zatem - zdaniem sądu - mało jest prawdopodobna obawa matactwa, czyli wpływania przez Matyjaszczyka na świadków. "Powaga zarzucanych podejrzanemu jako dygnitarzowi miasta przestępstw pozostaje bezdyskusyjna, ale brak rzeczowego uzasadnienia dla wykazania obawy matactwa w takim stopniu natężenia, że tylko tymczasowe aresztowanie byłoby w stanie zabezpieczyć dalszy tok śledztwa. Wdrożenie wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego jako nakierowane na powstrzymanie go od podejmowania działań zakłócających prawidłowy przebieg postępowania jawi się jako zbyteczne i niecelowe. Winien być on oczywiście zdyscyplinowany do zachowania umożliwiającego dalsze, prawidłowe postępowanie w sprawie, aby wykluczyć możliwe podejmowane próby jego zakłócania, ale nie w sposób najsurowszy, jakim jest orzeczenie tymczasowego aresztowania" - czytamy w uzasadnieniu. 

Prokuratorzy argumentowali, że śledztwo w sprawie afery łapówkarskiej w Częstochowie jest dopiero na wstępnym etapie, a do prokuratury zgłaszają się wciąż nowi świadkowie. Przez co - zdanie śledczych - ryzyko mataczenia przez Matyjaszczyka w nowych wątkach afery jest bardzo prawdopodobne. Prokuratorzy ustalili zarówno nowe osoby, które wręczały łapówki, jak i kolejne kwoty.

- Zdaniem sądu jednak śledczy nie zdążyliby przesłuchać wszystkich tych nowych świadków przed upływem trzymiesięcznego aresztowania. Jakby sąd nie wziął pod uwagę, że teraz ci świadkowie mogą żyć w strachu przed zemstą prezydenta, a aresztowanie przecież można przedłużyć - mówi reporterom "Superwizjera" jedna z osób zbliżonych do katowickiego śledztwa.

Będzie zażalenie

Po czwartkowej decyzji katowickiego sądu śledczy zastosowali wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze.

Katarzyna Calów-Jaszewska z działu prasowego Prokuratury Krajowej powiedziała, że Krzysztof Matyjaszczyk został zobowiązany do wpłaty 200 tys. zł poręczenia majątkowego, ma zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, trafił pod dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z innymi podejrzanymi i świadkami. Zgodnie z decyzją prokuratury, Matyjaszczyk ma też zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy i został zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych prezydenta.

W związku z tym, jak poinformował Urząd Miasta Częstochowy, obowiązki prezydenta miasta będzie pełnił Zdzisław Wolski, pierwszy zastępca prezydenta.

Niezależnie od tych decyzji prokuratura zapowiedziała, że złoży zażalenie na postanowienie o odmowie aresztowania Krzysztofa Matyjaszczyka.

Zatrzymanie prezydenta Częstochowy

Krzysztof Matyjaszczyk został zatrzymany w środę przez CBA w Częstochowie, w okolicy miejsca zamieszkania. W czwartek po południu zakończyło się jego przesłuchanie w siedzibie śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Po przesłuchaniu prokuratura opublikowała komunikat, w którym poinformowała o wniosku o aresztowanie i przedstawionych samorządowcowi dwóch zarzutach.

"Pierwszy dotyczy przyjęcia w latach 2018-2022, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, korzyści majątkowej w postaci gotówki w wysokości co najmniej 40 tys. zł., w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla ustalonego przedsiębiorcy realizującego to zamówienie" - podała PK.

"Drugi zarzut związany jest z przyjmowaniem, w okresie od co najmniej września 2020 r. do co najmniej 31 października 2025 r., od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł" - dodali śledczy.

To jego czwarta kadencja

Krzysztof Matyjaszczyk jest prezydentem Częstochowy od 2010 r. W wyborach samorządowych w 2024 r., startując z komitetu Lewicy, w drugiej turze wyborów pokonał kandydatkę PiS Monikę Pohorecką. Obecna kadencja jest jego czwartą na tym stanowisku. Po zatrzymaniu, do czasu wyjaśnienia sprawy przez śledczych, został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.

Jak podała PK, w dniu zatrzymania Matyjaszczyka funkcjonariusze CBA przeszukali i zabezpieczyli materiał dowodowy w miejscu jego zamieszkania, w Urzędzie Miasta Częstochowy, a także w siedzibach dwóch częstochowskich stowarzyszeń.

Prezydent Częstochowy jest kolejnym podejrzanym w śledztwie w sprawie korupcji, w którym zarzuty usłyszało już kilkanaście osób, w tym inni samorządowcy z tego miasta.

Opracowała Anna Winiarska

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: