Tylko w TVN24 GO

Anoreksja w izolacji. "Samotność jest największym wrogiem"

- Byłam pozostawiona sama sobie, a wtedy choroba łatwo to wykorzystała i od razu zapukała. Wszystko zaczęło się od nowa - mówi Michalina. Reporterka TVN24 Stefania Kulik rozmawia z trzema nastolatkami, które w czasie lockdownu doświadczyły nawrotu depresji i anoreksji, o których przed pandemią powoli zapominały. – Nagle wszystko zostało odcięte i się zostawało samemu sobie, niby były kamery i lekcje online, ale to nigdy nie zastąpi bliskiego kontaktu z człowiekiem – opowiada Alicja. Gdy trafiła do szpitala ważyła 28 kg przy 160 cm wzrostu.

 

- Dla mnie samotność jest największym wrogiem, bo gdy doświadczyłam odrzucenia przez rówieśników po raz pierwszy, to mój mózg zakodował sobie, że gruba równa się samotna – tłumaczy Ola. – Miałam więcej czasu, więc prowadziłam intensywne treningi i przejęłam kontrolę nad jedzeniem: co jem, ile jem i o której. Była to forma kary, wyżycia się na sobie – dodaje.

 

- Psychologów jest niby bardzo dużo, ale terminy są bardzo odległe. Czekałam dwa tygodnie, przez które potrafiłam spaść kilka kilo. Przychodząc na wizytę byłam już w takim stanie, że nie miałam nawet siły rozmawiać – wspomina Michalina, która przebywa w ośrodku. Jak podkreśla "doszło do niej, że kiedyś ta pandemia minie". - Nie chcę zawieść bliskich, którzy czekają w domu. Oni są zamknięci tam, ja tu - dodaje.